Następny mecz: Concordia Knurów vs Sparta Zabrze
00d. 00godz. 00min. 00sek.
Watermark

MECZE

Nadal niepokonani, ale z niedosytem

12 września 2026 Ariel Wojdowski

Nie każdy remis smakuje tak samo. Ten z pewnością pozostawia w nas niedosyt, bo jechaliśmy do Brzezin Śląskich jako lider tabeli i chcieliśmy wrócić z kompletem punktów. Z drugiej strony trudno nie docenić tego, co wydarzyło się na boisku, bo Orzeł Biały postawił nam bardzo trudne warunki i przez całe spotkanie pokazał ogromną ambicję, determinację oraz konsekwencję w realizowaniu swojego planu. Gospodarze nie zamierzali ułatwiać nam zadania i od pierwszego gwizdka było widać, że czeka nas wymagające spotkanie.

Mecz miał kilka zupełnie różnych faz, a jego przebieg zmieniał się wraz z kolejnymi minutami. Przez długie fragmenty to my mieliśmy więcej piłki i staraliśmy się cierpliwie budować kolejne akcje, jednak samo posiadanie nie przekładało się na wystarczające zagrożenie pod bramką gospodarzy. Orzeł Biały bardzo dobrze ustawiał się w defensywie, skutecznie zamykał przestrzenie i zmuszał nas do szukania innych rozwiązań. Kiedy natomiast gospodarze odzyskiwali piłkę, błyskawicznie przechodzili do kontrataków i trzeba przyznać, że robili to naprawdę dobrze.

Pierwsze minuty dawały nam nadzieję, że szybko przejmiemy kontrolę nad spotkaniem. Już w 1. minucie mocno, choć niecelnie, uderzył Winiarczyk, a kilka chwil później byliśmy o krok od pokonania bramkarza rywali, kiedy strzał Kaciuby obrońca Orła Białego wybił z linii bramkowej. Była to pierwsza naprawdę poważna sytuacja Concordii i niewiele brakowało, aby zakończyła się golem. Chwilę później Kaciuba ponownie próbował swoich sił, ale tym razem piłka po jego uderzeniu minęła słupek.

W 11. minucie gospodarze pokazali natomiast, dlaczego przed tym spotkaniem mogli pochwalić się bardzo dobrym bilansem. Miszuda znalazł podaniem Lazaja, a ten wykorzystał swoją okazję i pokonał Szymajdę, dając Orłowi Białemu prowadzenie. Nie zmieniło to jednak naszego nastawienia, bo nadal staraliśmy się prowadzić grę i szukaliśmy sposobu na odpowiedź. Swoje okazje mieli Kocur, który próbował z dystansu, oraz Guzera po jego podaniu, ale nasze uderzenia nie znalazły drogi do bramki.

W kolejnych minutach obraz gry niewiele się zmieniał. Mieliśmy piłkę, próbowaliśmy konstruować ataki i szukaliśmy miejsca między liniami gospodarzy, ale Orzeł Biały skutecznie bronił dostępu do własnej bramki. Kubik zdecydował się na uderzenie z dystansu, jednak piłka minęła słupek, a gospodarze coraz częściej odpowiadali szybkimi wyjściami do przodu. W 30. minucie byliśmy świadkami jednej z najlepszych okazji Orła Białego w pierwszej połowie. Jachna przymierzył zza pola karnego, Szymajda z najwyższym trudem wybił piłkę na rzut rożny, a futbolówka wcześniej odbiła się jeszcze od poprzeczki.

Końcówka pierwszej części spotkania była dla nas szczególnie trudna. Orzeł Biały poczuł, że może zagrozić naszej bramce nie tylko z kontrataków, ale również po bardziej zdecydowanych akcjach ofensywnych. Najpierw groźnie uderzył Miszuda, lecz dobrze interweniował Szymajda, a chwilę później nasz bramkarz ponownie stanął na wysokości zadania po mocnym strzale Janika. My także mieliśmy swoje odpowiedzi – próbowali Borowiec i Winiarczyk – jednak do przerwy nie udało nam się doprowadzić do wyrównania.

Wiedzieliśmy, że druga połowa musi wyglądać inaczej, szczególnie jeśli chcieliśmy odwrócić losy spotkania. Jednocześnie zdawaliśmy sobie sprawę, że gospodarze przy korzystnym wyniku będą jeszcze bardziej skupieni na zabezpieczeniu własnej bramki i szukaniu kolejnych okazji po szybkich atakach.

Po zmianie stron Orzeł Biały nadal potrafił być bardzo groźny. Jachna ponownie znalazł się w dogodnej sytuacji, ale jego uderzenie obronił Szymajda, a chwilę później nasz bramkarz znów musiał interweniować po kolejnym strzale tego zawodnika. Tym razem piłka po jego interwencji trafiła w słupek. Gospodarze mieli więc swoje argumenty i przy większej skuteczności mogli w tym momencie mocniej skomplikować nam sytuację.

Zaczęliśmy jednak coraz wyraźniej przejmować inicjatywę. Orylski próbował zaskoczyć Szastoka dośrodkowaniem, które zamieniło się w niebezpieczne uderzenie, a bramkarz gospodarzy z dużym trudem poradził sobie z tą próbą. Niedługo później Orylski dograł do Polaka, ale nasz nowy napastnik uderzył nad bramką. W 58. minucie byliśmy jeszcze bliżej wyrównania – Momot zdecydował się na piękne uderzenie, po którym piłka zatrzymała się na słupku.

Coraz mocniej naciskaliśmy na gospodarzy i zaczęliśmy zamykać ich na własnej połowie. Pod bramką Orła Białego kilka razy zrobiło się naprawdę gorąco, a miejscowi momentami rozpaczliwie bronili dostępu do swojej bramki. Wiedzieliśmy, że przy takim naporze prędzej czy później może pojawić się sytuacja, która pozwoli nam wrócić do meczu. Potrzebowaliśmy jednak odpowiedniego wykończenia i zachowania spokoju w decydującym momencie.

W 70. minucie dopięliśmy swego. Kaciuba dokładnie dośrodkował z rzutu wolnego, a w polu karnym najlepiej zachował się Nowak, który uderzeniem głową pokonał bramkarza gospodarzy. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki, a my mogliśmy wreszcie odetchnąć. Gol był nagrodą za naszą coraz większą przewagę i konsekwencję w dążeniu do wyrównania.

Po zdobyciu bramki nie zamierzaliśmy na tym poprzestać, ale Orzeł Biały również nie zamierzał oddać nam pełnej kontroli nad spotkaniem. Gospodarze mieli jeszcze swoją szansę, kiedy Lazaj znalazł się w dobrej sytuacji, lecz uderzył nieznacznie obok słupka. My z kolei szukaliśmy zwycięskiego trafienia przy kolejnych stałych fragmentach gry i próbach z dystansu. W końcówce Kaciuba uderzył z rzutu wolnego nad bramką, a w doliczonym czasie gry Winiarczyk dograł piłkę na głowę Gosza, jednak jego próba również nie znalazła drogi do siatki.

Patrząc wyłącznie na tabelę, możemy mówić o stracie dwóch punktów, bo przed spotkaniem interesował nas wyłącznie komplet. Z drugiej strony przebieg całego meczu nakazuje spojrzeć na ten remis szerzej. Mieliśmy swoje okazje, szczególnie w drugiej części spotkania i gdyby udało się je wykorzystać, mogliśmy pokusić się nawet o wysokie zwycięstwo, ale gospodarze również mieli momenty, w których byli bardzo blisko kolejnego gola.

Orzeł Biały przed tym spotkaniem miał na koncie cztery zwycięstwa i tylko jedną porażkę. Nie był więc zespołem, który znalazł się wysoko w tabeli przypadkiem. Gospodarze potwierdzili swoją dobrą dyspozycję i pokazali, że jako beniaminek potrafią skutecznie przeciwstawić się nawet drużynie znajdującej się na pierwszym miejscu. Wiedzieliśmy, że każdy zespół będzie dodatkowo zmotywowany na spotkanie z liderem, a w Brzezinach Śląskich zobaczyliśmy to bardzo wyraźnie.

Czy czujemy niedosyt? Oczywiście. Straciliśmy dwa punkty i trudno udawać, że jest inaczej. Jednocześnie mamy świadomość, że w kilku momentach sami mieliśmy sporo szczęścia, a Orzeł Biały przy większej skuteczności mógł zadać nam zdecydowanie więcej bólu, szczególnie w pierwszej połowie. Dlatego potrafimy docenić ten jeden punkt i szanujemy go, zwłaszcza że został wywalczony w spotkaniu, w którym gospodarze zostawili na murawie mnóstwo zdrowia, ambicji i charakteru.

Dla nas to kolejna lekcja i kolejne doświadczenie w walce o najwyższe cele. Jako lider musimy być przygotowani na to, że każdy przeciwnik będzie chciał zagrać przeciwko nam najlepsze spotkanie i maksymalnie utrudnić nam życie. W Brzezinach Śląskich nie wszystko wyglądało tak, jak chcieliśmy, ale potrafiliśmy wrócić do gry, odrobić stratę i do końca walczyć o zwycięstwo.

Orzeł Biały Brzeziny Śląskie – Concordia Knurów 1:1 (1:0)
1:0 – Lazaj 11′
1:1 – Nowak 70′

Orzeł Biały: Szastok – Skórka, Janik (85′ M. Danecki), Wysokiński, Czech – Lazaj (75′ Benjamin), Miszuda (90′ Wróbel), Cioch, Siudyła, Sobczyk – Jachna (71′ Penkala).

Rezerwowi: Andraczek, Domagała, Wróbel, Olszewski, Aleksy.

Concordia: Szymajda – Winiarczyk, Nowak, B. Borowiec, Jakubowski – Kubik (46′ Polak), Guzera, Gryglak (71′ Spórna), Kaciuba, Kocur (46′ Orylski) – Momot (62′ Gosz).

Rezerwowi: Konopiński, Bociek, Mikulski, Szpiech, Jankowski.

Żółte kartki: Jachna, Wysokiński (Orzeł Biały).

Wyślij Wiadomość

Adresat: ...