Spotkanie Concordii ze Spartą Zabrze miało dwa zupełnie różne oblicza. Dla nas był to pierwszy domowy mecz sezonu zakończony porażką i jednocześnie koniec serii siedmiu spotkań bez przegranej. Goście natomiast wykorzystali swoje momenty, byli skuteczni i wywieźli z Knurowa wysokie zwycięstwo. O losach spotkania w dużej mierze zdecydowały druga część pierwszej połowy, problemy kadrowe Concordii oraz skuteczność Sparty po przerwie.
Po meczu o spotkaniu opowiedzieli trenerzy obu zespołów. Szkoleniowiec Concordii zwrócił uwagę przede wszystkim na liczne absencje, kolejną kontuzję w trakcie meczu oraz konsekwencje konieczności otwarcia się po stracie kolejnych bramek. Trener Sparty podkreślał natomiast, że jego zespół był przygotowany na wymagające starcie z liderem i wskazywał moment zdobycia pierwszej bramki jako przełomowy dla dalszych losów spotkania.
Robert Gąsior, trener Concordii Knurów:
– Niestety, to był słaby mecz w naszym wykonaniu. Nie chciałem przed spotkaniem mówić o tym, że mamy aż siedmioosobową absencję, ale niestety zmiennicy nie byli w stanie udźwignąć tego ciężaru. Do momentu, kiedy na boisku był jeszcze Guzera, wyglądało to całkiem przyzwoicie, szczególnie w środku pola. Później doszła kolejna kontuzja i można powiedzieć, że dopadła nas prawdziwa plaga urazów. Niestety, po stracie pierwszej, a później drugiej bramki musieliśmy się odkryć, a kolejne gole były już konsekwencją takiego przebiegu spotkania. Na szczęście mecz był nagrywany, więc zrobimy dokładną analizę i wyciągniemy z niej wnioski. Nikt się nie załamuje, nikt nie spuszcza głowy – pracujemy dalej, bo to dopiero jedna czwarta sezonu. Chłopaki wiedzą, nad czym musimy pracować. Mam nadzieję, że kilku zawodników wróci już w przyszłym tygodniu i będziemy mocniejsi. Teraz przygotowujemy się do kolejnego, bardzo ważnego meczu z Paniówkami.
Sławomir Andrzejaszek, trener Sparty Zabrze:
– Co tu można dużo powiedzieć? Wynik mówi sam za siebie. Myślę jednak, że nie był to łatwy mecz. Concordia to przede wszystkim lider, zespół mający w swoim składzie bardzo dobrych zawodników, dlatego byliśmy przygotowani na naprawdę ciężkie spotkanie. Uważam, że do momentu zdobycia pierwszej bramki mecz był wyrównany, choć w niewielkim stopniu to my byliśmy stroną przeważającą. Po golu na 1:0 zespół uwierzył w siebie. W szatni podczas przerwy powiedzieliśmy sobie, że nie możemy już tego meczu wypuścić z rąk. Druga połowa to potwierdziła – zdobyliśmy trzy kolejne bramki i przypieczętowaliśmy zwycięstwo. Myślę, że naszym zawodnikom należą się za ten występ słowa uznania.
