Concordia Knurów udanie rozpoczęła rundę wiosenną V ligi śląskiej. W wyjazdowym starciu z wyżej notowanym CKS-em Czeladź, podopieczni Jana Furlepy wygrali 2:1. Bohaterem spotkania został Patryk Orylski, który dwukrotnie zachował zimną krew przy wykonywaniu rzutów karnych.
Mecz w Czeladzi miał szczególny wymiar historyczny. Na ławce trenerskiej Concordii ponownie zasiadł Jan Furlepa. Co ciekawe, jego pierwszy debiut w Knurowie miał miejsce niemal dokładnie 27 lat temu – wówczas również świętował wyjazdowe zwycięstwo (z rezerwami Ruchu Radzionków).
Niewykorzystane sytuacje i odpowiedź gospodarzy
Od pierwszego gwizdka Concordia starała się przejąć inicjatywę. W 22. minucie bliski szczęścia był Spórna, który po dośrodkowaniu Stryczka uderzył głową w słupek. Niewykorzystana okazja zemściła się dwie minuty później – Kulig wykończył akcję gospodarzy i wyprowadził CKS na prowadzenie.
Nasz zespół nie zmienił jednak założeń taktycznych. W 33. minucie w polu karnym faulowany był Żylski, a Patryk Orylski pewnym strzałem z „wapna” doprowadził do wyrównania.
Orylski po raz drugi
Druga połowa to kontynuacja aktywnej gry Concordii. Decydujący moment nastąpił w 56. minucie. Ponownie w roli głównej wystąpił Żylski, który wychodząc na czystą pozycję, został powalony przez bramkarza gospodarzy. Do piłki ponownie podszedł Orylski i po raz drugi zmylił golkipera, wyprowadzając knurowian na prowadzenie 2:1.
W końcówce spotkania ciężar gry przeniósł się pod naszą bramkę. Czeladź rzuciła wszystkie siły do ataku, jednak świetną dyspozycję potwierdził Szymajda. Nasz bramkarz dwukrotnie ratował zespół przed utratą gola, broniąc m.in. groźny strzał głową Gruszki w doliczonym czasie gry.
