Następny mecz: Concordia Knurów – ŁTS Łabędy
00d. 00godz. 00min. 00sek.
Watermark

MECZE

Znamy się doskonale, ale na sentymenty nie ma miejsca

7 listopada 2026 Ariel Wojdowski

Dwa zwycięstwa z rzędu zrobiły swoje – apetyt na kolejną wygraną rośnie! Jesienna część rozgrywek powoli dobiega końca, do rozegrania pozostały już tylko trzy kolejki, a przed nami spotkanie z rywalem, którego przedstawiać naszym kibicom specjalnie nie trzeba. Na drodze stanie ŁTS Łabędy – drużyna, z którą przez ostatnie lata wielokrotnie krzyżowaliśmy piłkarskie szlaki i niemal za każdym razem działo się coś, co na długo zostawało w pamięci.

To rywal, który nie przepada za dzieleniem się punktami. W Łabędach od lat stawia się na walkę o pełną pulę, a historia naszych bezpośrednich pojedynków pokazuje, że na boisku sentymenty szybko ustępują miejsca sportowej rywalizacji. Poza murawą kibiców obu klubów łączą przyjazne relacje, ale gdy rozbrzmiewa pierwszy gwizdek, każdy chce zgarnąć wszystko!

Sportowe korzenie Łabęd sięgają początku XX wieku. Już w 1910 roku powstało tam gniazdo Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, a dziewięć lat później zawiązano pierwszy klub sportowy „Czuwaj”, którego jedyną sekcją była piłka nożna. Powojenne lata przyniosły kolejne próby odbudowy sportowego życia. Przy hucie powstał Hutniczy Klub Sportowy, który następnie przyjął nazwę „Stal” Łabędy. W kolejnych latach klub funkcjonował jeszcze jako Motor i Polonia, aż w 1956 roku narodziło się Łabędzkie Towarzystwo Sportowe.

Warto zatrzymać się przy jednej z najciekawszych kart historii łabędzkiego futbolu. To właśnie w barwach Stali Łabędy w latach 1948–1953 piłkarskie szlify zdobywał Lucjan Brychczy. Późniejsza legenda Legii Warszawa i reprezentacji Polski właśnie tutaj rozwijała swój talent, zanim rozpoczęła wielką karierę na krajowych i międzynarodowych boiskach. Czterokrotny Mistrz Polski, trzykrotny król strzelców ekstraklasy i 58-krotny reprezentant kraju – to nazwisko, które nadaje historii Łabęd wyjątkowego blasku.

Nie był to zresztą jedyny wychowanek związany z tym klubem, który zapisał się w historii polskiego futbolu. Z Łabęd wywodził się również Paweł Janik, późniejszy zawodnik Polonii Bytom i Szombierek Bytom, mający na koncie występy w pierwszej reprezentacji Polski. Wśród piłkarzy, którzy rozpoczynali tutaj swoją drogę, znajdziemy także Aleksandra Mandziarę czy Rudolfa Stacha.

ŁTS ma również na koncie lata wielkich sportowych emocji. W 1958 roku wywalczył awans do III ligi, a w sezonie 1977/1978 zwyciężył w swojej grupie ligi wojewódzkiej, po raz pierwszy w historii awansując do ligi międzywojewódzkiej. Nie brakowało również trudniejszych momentów. Przełom lat 80. i 90. przyniósł poważny kryzys, a klubowa piłka w Łabędach praktycznie przestała istnieć. Na szczęście futbol potrafi odradzać się tam, gdzie wciąż są ludzie, którym na nim zależy.

14 lipca 1997 roku podjęto decyzję o reaktywacji klubu. ŁTS rozpoczął odbudowę od najniższego szczebla rozgrywkowego, czyli Klasy B. Była to długa droga, ale konsekwencja i zaangażowanie pozwoliły ponownie zaprowadzić łabędzką drużynę na wyższe szczeble rozgrywkowe. W kolejnych latach zespół występował między innymi w IV lidze i Klasie Okręgowej.

Od sezonu 2019/2020 ŁTS nieprzerwanie rywalizuje na poziomie Klasy Okręgowej, która w obecnej nomenklaturze funkcjonuje jako III liga śląska. W ostatnich latach drużyna regularnie zaznacza swoją obecność w ligowej czołówce i również w bieżących rozgrywkach nie zamierza schodzić z obranego kursu.

Na szczególną uwagę zasługuje ofensywny duet ŁTS-u. Kewin Jonik i Mateusz Raczyński to zawodnicy, którzy potrafią zamienić nawet niewielką przestrzeń na boisku w poważne zagrożenie. Łącznie zdobyli już w tym sezonie 22 bramki, co najlepiej pokazuje, z jaką siłą rażenia przyjdzie nam się zmierzyć. Nasza defensywa będzie musiała zachować koncentrację od pierwszej do ostatniej minuty.

Nasze dotychczasowe spotkania z ŁTS-em to materiał na niejeden piłkarski thriller. Wystarczy przypomnieć ostatnią ligową konfrontację, zakończoną naszym zwycięstwem 3:2. Nie brakowało w niej zwrotów akcji, niewykorzystanego rzutu karnego, prowadzenia gości, wyrównania, kolejnego ciosu rywali i wreszcie naszej odpowiedzi. Dwa trafienia w ciągu zaledwie dwóch minut pozwoliły nam odwrócić losy spotkania i zgarnąć komplet punktów!

W tym sezonie mierzyliśmy się już z ŁTS-em również w rozgrywkach Pucharu Polski. Tam także musieliśmy pokazać charakter. Dwukrotnie odrabialiśmy straty, doprowadziliśmy do wyrównania w końcowych fragmentach spotkania, a ostatecznie rozstrzygnęliśmy losy awansu na swoją korzyść w konkursie rzutów karnych.

Jak widać, z tym przeciwnikiem nie ma miejsca na nudę. Potrzebne będą koncentracja, odpowiednia intensywność, piłkarska jakość i przede wszystkim konsekwencja w realizacji założeń.

Przed nami kolejna odsłona rywalizacji, która ma już swoją historię. Przystępujemy do niej po dwóch zwycięstwach z rzędu i z jasnym celem – przedłużyć dobrą passę, dopisać kolejne punkty i sprawić, by końcówka rundy jesiennej należała do nas.

Wyślij Wiadomość

Adresat: ...