Choć sobotnie prognozy nie przewidują gwałtownego załamania pogody, Concordię czeka spotkanie, w którym o dobrą aurę na boisku będzie trzeba zadbać samemu. O godzinie 11:00 w Borowej Wsi zmierzymy się z miejscową Burzą. I choć nazwa naszego rywala brzmi niewinnie tylko do momentu pierwszego gwizdka, doskonale wiemy, że czeka nas mecz z gatunku tych, w których na każdy metr boiska trzeba będzie zapracować.
Burza ma swoją siedzibę w dzielnicy Mikołowa, a konkretnie właśnie w Borowej Wsi. Klub powstał w 2013 roku i od sześciu sezonów nieprzerwanie występuje na poziomie Klasy Okręgowej. Tegoroczne rozgrywki gospodarze rozpoczęli od porażki ze Spartą Zabrze, ale później wyraźnie złapali właściwy rytm. Trzy kolejne zwycięstwa sprawiły, że przed sobotnim spotkaniem zajmują trzecie miejsce w tabeli.
To wystarczająca wizytówka zespołu, którego nie można zlekceważyć nawet przez chwilę. Burza jest niewygodnym przeciwnikiem, potrafi skutecznie uprzykrzyć życie każdemu rywalowi, a własne boisko traktuje jak miejsce, w którym punkty nie leżą na murawie i trzeba je sobie po prostu wywalczyć.
Jeżeli ktoś lubi zaglądać do statystyk, przed sobotnim spotkaniem znajdzie w nich kilka powodów do niepokoju. Nasz dotychczasowy bilans z Burzą zdecydowanie nie rozpieszcza. W ostatnich dziesięciu pojedynkach tylko raz udało nam się wygrać.
Jeszcze bardziej wymowny jest bilans spotkań w Borowej Wsi. Concordia pięciokrotnie przyjeżdżała na teren Burzy i ani razu nie wywiozła stąd kompletu punktów. Dwa mecze zakończyły się remisami, a w pozostałych przypadkach górą byli gospodarze.
Ostatnie zwycięstwo Concordii nad Burzą miało miejsce w sezonie 2018/2019. Wówczas, przed własną publicznością, pokonaliśmy rywala aż 5:1. Od tamtego spotkania minęło jednak tyle czasu, że z ówczesnej kadry naszego zespołu pozostał dziś tylko Marcin Bociek. Trudno o lepszy dowód na to, że sobotnie spotkanie będzie kolejnym rozdziałem, a nie powtórką z historii. I właśnie dlatego statystyki najlepiej zostawić przed wejściem na boisko.
Concordia jedzie do Borowej Wsi z jednym konkretnym celem. Trzy punkty. Nie będzie łatwo i nikt w naszym obozie nie ma zamiaru udawać, że jest inaczej. Gospodarze są w dobrej dyspozycji, grają u siebie i z pewnością zrobią wszystko, aby po raz kolejny postawić nam trudne warunki.
Mamy jednak swoje argumenty. Przede wszystkim jesteśmy w rytmie zwycięstw i chcemy ten rytm utrzymać. Każda kolejna wygrana ma dziś swoją wagę, bo tabela zaczyna nabierać kształtu, a różnice między zespołami mogą w kolejnych tygodniach decydować o tym, kto będzie dyktował tempo, a kto będzie musiał gonić czołówkę.
Sobotni mecz jest więc nie tylko kolejną pozycją w terminarzu. To szansa, by odskoczyć grupie pościgowej, dołożyć kolejne punkty i zrobić następny krok w kierunku celu, który postawiliśmy sobie przed sezonem. Dzisiejszy pojedynek będzie miał dodatkowy smaczek dla Roberta Gąsiora. Trener Concordii jest mieszkańcem Borowej Wsi, więc można powiedzieć, że tym razem przyjeżdża na mecz na dobrze znany sobie teren.
Sentymenty sentymentami, ale kiedy sędzia rozpocznie spotkanie, nie będzie miejsca na gospodarza i gościa w prywatnym wydaniu. Będzie za to walka o środek pola, pojedynki jeden na jeden, stałe fragmenty, druga piłka i próba narzucenia rywalowi własnych warunków. Chcemy, żeby po końcowym gwizdku to Concordia miała więcej powodów do zadowolenia.
