Piątej ligowej wygranej z rzędu nie udało się dopisać do naszego dorobku, choć po pierwszej połowie wydawało się, że jesteśmy na dobrej drodze, by sięgnąć po komplet punktów. W Borowej Wsi zremisowaliśmy z miejscową Burzą tracąc bramkę w doliczonym czasie gry. Z jednej strony pozostaje więc niedosyt, z drugiej trzeba szanować ten punkt.
Przyjechaliśmy na ten trudny teren ze świadomością, że jeszcze nigdy nie udało nam się tutaj wygrać. Od początku spotkania pokazaliśmy jednak, że tym razem chcemy napisać zupełnie inną historię.
Pierwsze minuty należały do nas. Stwarzaliśmy sytuacje, dobrze operowaliśmy piłką i coraz mocniej naciskaliśmy na gospodarzy. Gosz próbował uderzenia po podaniu Momota, później blisko szczęścia był Kubik, a swoje okazje mieli również Guzera i Winiarczyk. W 27. minucie w końcu dopięliśmy swego. Kubik zgrał piłkę do Gosza, ten przepuścił ją dalej, a do futbolówki dopadł Momot i pewnym uderzeniem pokonał Woźnicę.
Nie zamierzaliśmy na tym poprzestać. Momot niewiele pomylił się przy uderzeniu z dystansu, a tuż przed przerwą Winiarczyk dograł do Guzery, który minimalnie chybił. Gdy schodziliśmy do szatni, mogliśmy mieć ogromny niedosyt. Po pierwszych 45 minutach prowadziliśmy tylko jedną bramką, choć sytuacji było zdecydowanie więcej.
Drugą połowę również rozpoczęliśmy aktywnie. Po dośrodkowaniu Guzery i zgraniu Nowaka blisko zdobycia gola był Bartosz Borowiec. Później z dystansu uderzał Nowak, ale bramkarz gospodarzy z trudem poradził sobie z tym strzałem.
Z czasem Burza zaczęła jednak coraz mocniej dochodzić do głosu. W 57. minucie groźnie uderzył Przemysław Joszko, ale Szymajda pewnie interweniował. Kilka minut później gospodarze doprowadzili do wyrównania. Po ogromnym zamieszaniu w naszym polu karnym piłkę udało nam się wybić z linii, ale dobitka Przemysława Joszki była już skuteczna.
Nie potrzebowaliśmy jednak wiele czasu, żeby odpowiedzieć. Już minutę później ponownie zaatakowaliśmy. Piłka trafiła w pole karne Burzy, gospodarze próbowali ją wybić, ale dopadł do niej Kubik. Nasz zawodnik huknął z dystansu i kapitalnym uderzeniem ponownie wyprowadził nas na prowadzenie! W końcówce mieliśmy jeszcze swoje okazje, między innymi po strzale Orylskiego, ale nie udało nam się podwyższyć prowadzenia. Walczyliśmy do ostatnich sekund, chcąc wreszcie przywieźć z Borowej Wsi komplet punktów.
Niestety, w doliczonym czasie gry popełniliśmy kosztowny błąd w defensywie. Doszło do nieporozumienia między naszymi środkowymi obrońcami, co wykorzystał Skowiera. Otrzymał piłkę i bez większych problemów skierował ją do naszej bramki, doprowadzając do wyrównania.
Szkoda, bo pierwsza połowa była w naszym wykonaniu naprawdę bardzo dobra i przy większej skuteczności mogliśmy już wtedy zamknąć spotkanie. Po przerwie zabrakło nam momentami spokoju, koncentracji i piłkarskiej mądrości. Dopuściliśmy Burzę do głosu i ostatecznie zapłaciliśmy za to utratą dwóch punktów.
Nie mamy jednak zamiaru długo rozpamiętywać tego remisu. Przede wszystkim nie przegraliśmy, nadal jesteśmy niepokonani i nadal jesteśmy liderem. Zdobyty na trudnym terenie punkt trzeba szanować, a z dzisiejszego spotkania wyciągnąć wnioski.
Klątwa Borowej Wsi wciąż trwa. Na pierwszą wygraną tutaj musimy jeszcze poczekać.
Burza Borowa Wieś – Concordia Knurów 2:2 (0:1)
0:1 – Momot 27′
1:1 – P. Joszko 63′
1:2 – Kubik 64′
2:2 – Skowiera 90′
Burza: Woźnica – Skowiera, Szurma, Schulz (46′ Kokot), J. Joszko – Środa (46′ Świerczyński), Bembenek (77′ Podlacha), Kowalczyk (77′ Lis), Małecki (88′ Plonka), Łebek – Milewski (46′ P. Joszko).
Rezerwowi: Pietrzyk, Pyras, Konieczny.
Concordia: Szymajda – Winiarczyk, Nowak, B. Borowiec, Jakubowski – Kubik (88′ Jankowski), Bociek (82′ Mikulski), Guzera, Kaciuba, Momot (66′ Orylski) – Gosz (77′ Karavaiev).
Rezerwowi: Furgoł, Dymnicki, Szpiech, Spórna.
Żółte kartki: Skowiera (Burza) – Bociek (Concordia).
Czerwona kartka: Skowiera (90′ Burza, za drugą żółtą).
