Czwarta kolejka nie zawiodła i po raz kolejny pokazała, że w tej lidze nie brakuje drużyn z ambicjami. Beniaminkowie coraz śmielej rozpychają się w stawce, faworyci zaczynają nabierać tempa, a na dole tabeli pierwsze problemy robią się coraz bardziej widoczne. Nie zabrakło również spotkań, w których losy meczu zmieniały się po przerwie, efektownych zwycięstw i takich rezultatów, które z pewnością nie były wpisane w przedmeczowe kalkulacje.
Po czterech seriach spotkań powoli zaczyna być widać, kto może w tym sezonie rozdawać karty. Są zespoły, które jeszcze nie znalazły sposobu na zdobycie punktów, ale są też takie, które punktują regularnie i coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność w ligowej czołówce. Tabela zaczyna nabierać kształtów, ale na jakiekolwiek ostateczne wnioski jest zdecydowanie za wcześnie.
WYNIKI 4. KOLEJKI:
- Tempo Paniówki – Orzeł Biały Brzeziny Śląskie 2:3 (0:2)
Rewelacyjny beniaminek nadal zadziwia i wygląda na to, że powoli trzeba się do tego przyzwyczaić. Orzeł Biały Brzeziny Śląskie wygrał w Paniówkach i pozostaje z kompletem zwycięstw. Goście bardzo dobrze rozpoczęli spotkanie i już w pierwszej połowie wypracowali sobie solidną przewagę. Wystarczyło zaledwie pięć minut, by Orzeł dwukrotnie znalazł drogę do bramki gospodarzy i ustawił sobie mecz. Po przerwie Tempo odpowiedziało trafieniem kontaktowym, dzięki czemu pojawiła się nadzieja na odwrócenie losów spotkania. Beniaminek nie zamierzał jednak oddawać prowadzenia. Na kwadrans przed końcem zdobył trzecią bramkę i ponownie odskoczył rywalowi. Tempo walczyło do ostatnich sekund i w doliczonym czasie gry zdobyło jeszcze jednego gola, ale na doprowadzenie do remisu zabrakło już czasu.
- Carbo Gliwice – Olimpia Boruszowice 2:3 (2:0)
Prowadzić 2:0 do przerwy i nie zdobyć ani jednego punktu? Taka porażka boli podwójnie. Po pierwszych 45 minutach wszystko wskazywało na to, że Carbo jest na dobrej drodze do wywalczenia upragnionych trzech punktów. Gospodarze mieli dwubramkową przewagę i wydawało się, że kontrolują sytuację. Olimpia przypomniała jednak, że mecz nie kończy się po pierwszej połowie. Po zmianie stron goście ruszyli do odrabiania strat i odwrócili losy spotkania i to w doliczonym czasie gry. Carbo zostało więc z niczym, mimo że było w znacznie lepszym położeniu. Olimpia pokazała charakter i zgarnęła trzy punkty w meczu, który długo nie układał się po jej myśli.
- Unia Strzybnica – Burza Borowa Wieś 1:2 (0:1)
Burza nie zamierza być tylko tłem dla ligowej czołówki. Goście wygrali w Strzybnicy, odnosząc trzecie zwycięstwo z rzędu i coraz wyraźniej zgłaszając swoje aspiracje do walki o wyższe lokaty. Unia doznała natomiast drugiej kolejnej porażki i musi uważać, by nie stracić kontaktu z czołówką. Spotkanie długo było wyrównane, ale o losach meczu zdecydowała końcówka. Burza zachowała więcej spokoju w kluczowym momencie i właśnie wtedy przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę. Zawodnicy z Borowej Wsi wysłali wyraźny sygnał: nie zamierzamy oglądać się na nazwiska ani ligową tabelę i coraz śmielej pukamy do drzwi czołówki.
- Tarnowiczanka Stare Tarnowice – Ruch II Radzionków 3:0 (2:0)
Kolejny beniaminek pokazuje, że awans do wyższej ligi wcale nie musi oznaczać roli dostarczyciela punktów. Tarnowiczanka pewnie pokonała rezerwy Ruchu Radzionków i po raz kolejny udowodniła, że na tym poziomie zamierza być czymś więcej niż tylko ciekawostką. Dziewięć punktów zdobytych w czterech kolejkach mówi samo za siebie. Tym samym Tarnowiczanka wysyła komunikat całej lidze: beniaminka nie warto lekceważyć.
- ŁTS Łabędy – Sośnica Gliwice 5:0 (1:0)
Derby dla Łabęd i to w naprawdę efektownym stylu! ŁTS odnosi pierwsze zwycięstwo w sezonie, a wygrana w derbowym starciu z Sośnicą smakuje tym bardziej, że gospodarze nie pozostawili rywalom większych złudzeń. Po pierwszej połowie prowadzili tylko jednym golem, ale po przerwie worek z bramkami wyraźnie się rozwiązał. Bohaterem derbów został Kewin Jonik, który skompletował hat-tricka. Dwa trafienia dołożył Mateusz Raczyński, dzięki czemu ŁTS może świętować nie tylko prestiżowe zwycięstwo, ale również okazały dorobek bramkowy.
- Górnik Bobrowniki Śląskie – Polonia II Bytom 2:5 (1:3)
Rezerwy Polonii nie zwalniają tempa. Bytomianie odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu, pokonując na wyjeździe Górnika i dzięki kolejnym trzem punktom awansowali na pozycję wicelidera. Goście już przed przerwą wypracowali sobie dwubramkową przewagę, a po zmianie stron skutecznie kontrolowali przebieg spotkania. Górnik nie zamierzał jednak łatwo oddać punktów i ambitnie próbował odwrócić losy meczu, ale tego dnia nie miał argumentów na rozpędzoną drugą drużynę Polonii. Zespół z Bytomia coraz wyraźniej pokazuje, że chce być zespołem liczącym się w walce o awans.
- Victoria Pilchowice – Walka Zabrze 4:0 (2:0)
Na pierwsze zwycięstwo trzeba było trochę poczekać, ale Victoria wynagrodziła sobie cierpliwość z nawiązką. Gospodarze pewnie pokonali Walkę. Bohaterem spotkania został Dominik Mączka, który skompletował hat-tricka, a wynik uzupełnił Przemysław Rostkowski. Victoria może więc z większym optymizmem spoglądać na kolejne ligowe spotkania. Dla Walki sytuacja wygląda znacznie gorzej. Zabrzanie pozostają na dnie tabeli i nadal czekają na pierwsze punkty. Jeśli nie chcą na dłużej zadomowić się w dolnych rejonach ligi, potrzebują szybkiej reakcji i przede wszystkim regularnego punktowania.
PAUZA: Sparta Zabrze
