Dzisiejsze wyjazdowe spotkanie z Gwarek Ornontowice nie należało do najpiękniejszych widowisk, jednak od pierwszego do ostatniego gwizdka nie brakowało walki i zaangażowania. Obie drużyny postawiły przede wszystkim na intensywność i twardą grę, przez co sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo. Tym bardziej szkoda, że mimo bardzo solidnej postawy wracamy tylko z jednym punktem.
Gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce i mieli optyczną przewagę, ale długo nie potrafili przełożyć jej na konkretne zagrożenie pod naszą bramką. Nasz zespół był dobrze zorganizowany w defensywie, cierpliwie czekał na swoje momenty i próbował wykorzystać szybkie przejścia do ataku. Taka właśnie akcja przyniosła nam prowadzenie jeszcze przed przerwą.
Pierwsze groźniejsze sytuacje stworzył Gwarek. W 17. minucie mocno uderzał Łączek, jednak Szymajda popisał się bardzo dobrą interwencją i uchronił nas od straty bramki. Minutę później Sewerin oddał strzał, który minimalnie minął słupek. Z czasem zaczęliśmy odpowiadać. Najpierw Żylski zdecydował się na uderzenie z dystansu, ale Soliński pewnie interweniował, a kilka minut później swoich sił spróbował Winiarczyk, jednak piłka poszybowała nad poprzeczką.
Decydujący moment pierwszej połowy nastąpił w 41. minucie. Orylski dograł piłkę do Kocura, który zachował zimną krew i skutecznym strzałem wyprowadził nas na prowadzenie. Była to akcja dokładnie taka, jaką chcieliśmy realizować, szybka, konkretna i zakończona golem.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. Gwarek wciąż próbował prowadzić grę, natomiast my skupialiśmy się na konsekwentnej defensywie i szukaniu okazji do kontrataków. Mecz był szarpany, pełen pojedynków i walki o każdy metr boiska, przez co sytuacji podbramkowych było niewiele.
Najlepszą okazję na podwyższenie prowadzenia stworzyliśmy w 77. minucie. Spórna dobrze odebrał piłkę i natychmiast dośrodkował ją w pole karne. Nadolski znalazł się w dogodnej sytuacji, jednak nie zdołał przeciąć podania i skierować piłki do siatki. Był to moment, który mógł zamknąć to spotkanie.
Niestety, piłka nożna bywa bezlitosna. W doliczonym czasie gry gospodarze doprowadzili do wyrównania. Po wrzutce w pole karne Boczar znalazł się bez krycia i skutecznym strzałem głową pokonał naszego bramkarza. W jednej chwili zwycięstwo, które było na wyciągnięcie ręki, zamieniło się w remis.
Wracamy z trudnego terenu z jednym punktem, ale czujemy ogromny niedosyt, bo byliśmy bardzo blisko pełnej puli. Mimo to w naszej grze widać coraz więcej jakości, organizacji i wiary. Nadal znajdujemy się pod „kreską”, jednak z każdym kolejnym meczem rośnie przekonanie, że jesteśmy w stanie się utrzymać. Wierzymy w to i dalej walczymy.
