Ligowa karuzela nie zwalnia tempa, a najbliższa kolejka zapowiada się jak kolejny rozdział sezonu, w którym nie brakuje niedopowiedzeń, sportowych ambicji i drużyn szukających odpowiedzi na coraz trudniejsze pytania. Jedni chcą umocnić swoją pozycję, inni potrzebują impulsu, który pozwoli im złapać oddech, a jeszcze inni spróbują udowodnić, że ostatnie wyniki nie były dziełem przypadku. W tej części rozgrywek każdy punkt zaczyna mieć swoją wagę, a boiskowe rachunki nie zawsze zgadzają się z tymi, które można wyliczyć na podstawie tabeli.
Przed nami spotkania rozłożone na piątek i sobotę. Będą drużyny, które przystąpią do rywalizacji z nadzieją na podtrzymanie dobrej passy, ale nie zabraknie też takich, dla których kolejny gwizdek sędziego może oznaczać początek walki o wydostanie się z trudnego położenia. Czy własne boisko okaże się sprzymierzeńcem, czy może znów górę weźmie niewygodny rywal? Kto zachowa zimną krew w decydujących momentach, a komu zabraknie argumentów, gdy mecz zacznie wymykać się spod kontroli? W tej lidze nie wystarczy dobrze wyglądać na papierze. Trzeba jeszcze potwierdzić to na murawie.
Na szczególną uwagę zasługują spotkania, w których spotkają się różne piłkarskie temperamenty: konsekwencja zmierzy się z nieprzewidywalnością, ambicja z presją, a nadzieja na przełamanie z chęcią podtrzymania korzystnej serii. To właśnie takie mecze często wymykają się przedmeczowym kalkulacjom i przynoszą historie, których trudno byłoby się spodziewać. Nikt nie dostanie punktów za nazwę, miejsce w tabeli ani dotychczasowe osiągnięcia. Wszystko trzeba będzie wywalczyć na boisku. A gdy stawka rośnie, nawet dziewięćdziesiąt minut może zmienić znacznie więcej, niż początkowo się wydaje.
ZESTAW PAR 14. KOLEJKI:
- Polonia II Bytom – Tempo Paniówki (piątek, godz. 18:30)
Wszystko wskazuje na to, że rezerwy Polonii powinny dopisać do swojego dorobku komplet punktów. Każdy inny scenariusz będzie sporą niespodzianką, bo Tempo Paniówki znajduje się w głębokim kryzysie i trudno oczekiwać, by właśnie w Bytomiu nastąpiło przełamanie. Gospodarze depczą po piętach liderowi, a na własnym boisku pozostają niepokonani. Z kolei dorobek Tempa w meczach wyjazdowych to zaledwie jeden punkt. Oczywiście futbol nie takie historie już widział, ale tym razem trudno znaleźć argumenty przemawiające za ekipą z Paniówek.
- Walka Zabrze – Olimpia Boruszowice (sobota, godz. 11:00)
Czy Walka wreszcie doczeka się premierowego zwycięstwa w tym sezonie? Zabrzanie po raz ostatni smak wygranej poznali jeszcze na boiskach Klasy A, a od momentu awansu nie potrafią znaleźć sposobu na pokonanie rywala. Ostatnie miejsce w tabeli, zaledwie jeden punkt na koncie i coraz bardziej niepokojąca sytuacja sprawiają, że Walka wyrasta na jednego z głównych kandydatów do spadku. Jeśli beniaminek zamierza jeszcze powalczyć o utrzymanie, musi w końcu zacząć punktować, bo ligowy pociąg powoli odjeżdża. Problem w tym, że w sobotę do Zabrza zawita Olimpia Boruszowice, która od sześciu spotkań nie zaznała goryczy porażki. Faworyt wydaje się więc oczywisty, ale ta liga już wielokrotnie udowodniła, że z logiką nie zawsze jest jej po drodze. Każda seria kiedyś się kończy, a największe niespodzianki rodzą się właśnie wtedy, gdy niemal nikt się ich nie spodziewa. Czy zabrzanie wreszcie przełamią niemoc i sprawią, że ligowa tabela choć na chwilę przestanie wyglądać dla nich tak ponuro?
- Silesia Miechowice – Burza Borowa Wieś (sobota, godz. 11:00)
Burza złapała wiatr w żagle i jedzie do Miechowic z apetytem na kolejne zwycięstwo. Trzy wygrane z rzędu to najlepszy dowód na to, że zespół jest na fali i nie zamierza zwalniać tempa. Tym razem na drodze rozpędzonej Burzy stanie miejscowa Silesia, która w poprzedniej kolejce pauzowała, dzięki czemu mogła spokojnie przygotować się do sobotniego starcia. Gospodarze mogą też upatrywać swojej szansy w sztucznej nawierzchni, która być może okaże się ich atutem. Czy świeżość i znajomość własnego boiska wystarczą, by zatrzymać rozpędzonych gości? A może Burza dopisze do swojego dorobku czwarte zwycięstwo z rzędu i jeszcze mocniej zaznaczy swoją dobrą dyspozycję? W Miechowicach zapowiada się interesujące starcie, w którym seria gości zostanie wystawiona na poważną próbę.
- ŁTS Łabędy – Unia Strzybnica (sobota, godz. 14:00)
Na „papierze” faworytem są gospodarze, ale to może być jedno z najciekawszych spotkań tej kolejki. Ktoś, patrząc wyłącznie na tabelę, mógłby zapytać: gdzie tu szukać emocji? ŁTS trzyma się blisko ligowego podium, podczas gdy Unia okupuje dolne rejony zestawienia. Tyle że goście mają w tym sezonie wyjątkową słabość do psucia planów zespołom z ambicjami sięgającymi awansu do wyższej ligi. Przekonały się o tym już Sparta Zabrze, Concordia Knurów oraz Tarnowiczanka Stare Tarnowice – żadna z tych ekip nie potrafiła pokonać Unii. Piłkarze z Łabęd na własnym terenie zazwyczaj czują się pewnie i rzadko rozdają punkty, ale tym razem sama pozycja w tabeli może nie wystarczyć. Gospodarze muszą znaleźć sposób na niewygodnego rywala, który nie przestraszy się wyżej notowanego przeciwnika. Czy ŁTS potwierdzi swoją pozycję i dopisze kolejne punkty, czy też Unia znów udowodni, że potrafi zamieszać w czołówce? W Strzybnicy już wiedzą, jak odbierać punkty faworytom. Teraz przekonamy się, czy podobny scenariusz czeka nas w Łabędach.
- Górnik Bobrowniki Śląskie – Carbo Gliwice (sobota, godz. 14:00)
Nowy trener Górnika rozpoczął swoją misję od wyjazdowego zwycięstwa, a teraz czeka go kolejny ważny sprawdzian – tym razem przed własną publicznością. Udany debiut rozbudził apetyty, więc gospodarze z pewnością będą chcieli pójść za ciosem i potwierdzić, że zmiana na ławce trenerskiej może przynieść oczekiwany efekt. Na drodze stanie jednak Carbo Gliwice, które w ostatnich spotkaniach pokazywało oznaki zwyżki formy. Problem w tym, że gliwiczanom wciąż brakowało koncentracji, by korzystne rezultaty dowozić do ostatniego gwizdka. Górnik wydaje się nieznacznym faworytem, ale goście nie mogą już pozwalać sobie na kolejne potknięcia. Carbo znajduje się tuż pod „kreską” i potrzebuje punktów, jeśli chce z większym spokojem patrzeć na zimową przerwę. Tymczasem rywale uciekają, a margines błędu staje się coraz mniejszy. Czy Górnik wykorzysta atut własnego boiska i zapewni nowemu szkoleniowcowi kolejne powody do zadowolenia, czy też Carbo wreszcie przełoży przebłyski dobrej gry na konkretny dorobek punktowy?
- Sośnica Gliwice – Sparta Zabrze (sobota, godz. 15:00)
Nowe boisko, dwa remisy i wciąż bez zwycięstwa. Sośnica po raz trzeci zagra przed własną publicznością na obiekcie ze sztuczną nawierzchnią. Poprzednie spotkania kończyły się podziałem punktów, a gliwiczanie dwukrotnie wypuszczali zwycięstwo z rąk w końcówkach. Czy tym razem uda się dopisać do dorobku komplet punktów? Sytuacja Sośnicy nie jest łatwa. Zaledwie pięć zdobytych punktów i miejsce w strefie spadkowej sprawiają, że każdy kolejny mecz nabiera coraz większego znaczenia. Gospodarze potrzebują przełamania, ale zadanie nie będzie proste. Do Gliwic przyjeżdża Sparta Zabrze, która wprawdzie w dwóch ostatnich spotkaniach nie odniosła zwycięstwa, jednak na „papierze” to właśnie goście wydają się faworytem. Czy Sośnica wykorzysta atut własnego boiska i sprawi niespodziankę, czy Sparta wróci na zwycięską ścieżkę kosztem gliwiczan?
- Ruch II Radzionków – Orzeł Biały Brzeziny Śląskie (sobota, godz. 16:30)
Rezerwy Ruchu w tym sezonie nie uznają kompromisów. Albo zgarniają pełną pulę, albo schodzą z boiska pokonane. Remisów w ich dotychczasowym dorobku nie znajdziemy. Ostatnio „Cidry” musiały jednak przełknąć gorycz porażki, która zatrzymała serię zwycięstw. Teraz będą chciały wrócić na właściwe tory. Po drugiej stronie stanie Orzeł Biały, który w ostatnich kolejkach gra w „kratkę”. Zespół nie potrafi ustabilizować formy, choć w ligowej tabeli plasuje się wyżej od sobotniego rywala. W tej lidze samo spojrzenie na tabelę bywa jednak kiepskim doradcą. Radzionkowianie mają argumenty, by powalczyć o zwycięstwo, szczególnie jeśli szybko złapią swój rytm. Czy rezerwy „Cidrów” wrócą do wygrywania, czy Orzeł Biały potwierdzi, że wyższa pozycja w tabeli nie jest przypadkiem?
PAUZA: Victoria Pilchowice
Osiem par spotkań tej kolejki to osiem różnych historii, ale wspólny mianownik pozostaje ten sam: walka o punkty i coraz mniej miejsca na błędy. Przed nami starcia, w których liczyć się będą nie tylko umiejętności, lecz także cierpliwość, charakter i umiejętność wykorzystania nadarzających się okazji. Faworyci będą musieli udowodnić swoją wartość, zespoły szukające przełamania spróbują odwrócić karty, a drużyny będące na fali staną przed próbą potwierdzenia swojej dyspozycji. Kto wyjdzie z tej kolejki z tarczą, a kto będzie musiał przełknąć gorycz rozczarowania? Odpowiedzi przyniesie dopiero boisko.
