Trudno o łatwe słowa po tak wysokiej porażce, ale trudno również przejść obok tego spotkania obojętnie. W ćwierćfinale Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Zabrze trafiliśmy na rywala z wyższej półki i tym razem musieliśmy uznać jego zdecydowaną wyższość. Gwarek Ornontowice, lider II ligi śląskiej, od pierwszego gwizdka pokazał dużą jakość piłkarską, wysokie tempo gry, dobrą organizację oraz skuteczność, której tego wieczoru nam zabrakło. My z kolei zbyt często popełnialiśmy proste błędy, szczególnie w defensywie, a przeciwko takiemu przeciwnikowi każdy błąd może bardzo szybko zamienić się w sytuację bramkową.
Wynik jest dla nas bolesny i nie zamierzamy od niego uciekać, ale chcemy również spojrzeć na to spotkanie szerzej – jako na bardzo konkretną lekcję i punkt odniesienia pokazujący nam, ile jeszcze pracy przed nami, jeśli w przyszłości chcemy skuteczniej rywalizować z zespołami prezentującymi taki poziom.
Początek meczu od razu pokazał, że czeka nas niezwykle trudne zadanie. Już w 2. minucie po błędzie w naszej defensywie Miłek znalazł sposób na pokonanie Furgoła i Gwarek szybko objął prowadzenie. Nie podcięło nam to jednak całkowicie skrzydeł, bo odpowiedzieliśmy własnymi próbami – Spórna uderzył nad poprzeczką, a chwilę później Momot posłał piłkę tuż obok słupka. Problem polegał na tym, że nasze pojedyncze dobre momenty były przeplatane bardzo groźnymi akcjami rywali. W 9. minucie Matras doszedł do główki, ale tym razem świetnie zachował się Furgoł, który skutecznie interweniował. Kilka minut później ponownie byliśmy blisko zdobycia bramki, lecz uderzenie Momota minęło słupek. Gwarek cały czas odpowiadał jednak z dużą siłą. Miłek ponownie zmusił naszego bramkarza do interwencji, a chwilę później Kasprzyk znalazł się „sam na sam” z Furgołem, ale nie trafił w światło bramki.
Pierwsza połowa była dla nas mieszanką momentów, w których potrafiliśmy pokazać piłkarską jakość, oraz sytuacji, w których brakowało nam koncentracji i odpowiedniej organizacji. Najlepiej pokazuje to akcja z 20. minuty, kiedy Augustyn uderzył w taki sposób, że piłka odbiła się od dwóch słupków, ale ostatecznie nie znalazła drogi do naszej bramki. Mieliśmy sporo szczęścia, podobnie jak chwilę później, gdy kolejną próbę Kasprzyka zatrzymał Furgoł. W 28. minucie Gwarek znalazł jednak sposób na podwyższenie prowadzenia. Matras wygrał pojedynek główkowy, piłka trafiła do Słanka, a ten wykorzystał sytuację.
Z naszej strony próbowaliśmy odpowiadać, ale brakowało nam precyzji w ostatniej fazie akcji. Jeszcze przed przerwą Orylski uderzył nad bramką, a Gryglak trafił wprost w bramkarza. Z drugiej strony Furgoł zatrzymał kolejną próbę Pilcha. W 36. minucie sytuacja gości nieco się skomplikowała, ponieważ Gąska otrzymał drugą żółtą kartkę i w konsekwencji musieli grać w dziesiątkę. Liczyliśmy, że osłabienie zmusi rywali do większej ostrożności, ale stało się odwrotnie – czerwona kartka jeszcze bardziej zmobilizowała Gwarek, który ruszył zdecydowanie mocniej.
Jeszcze przed przerwą rywale zadali nam kolejny cios. W 38. minucie Augustyn popisał się pięknym uderzeniem, przy którym Furgoł nie miał większych szans. Mimo bardzo trudnej sytuacji staraliśmy się odpowiedzieć i jeszcze przed końcem pierwszej połowy stworzyliśmy sobie okazje, jednak zarówno Orylski, jak i Gryglak nie potrafili znaleźć drogi do bramki. Do szatni schodziliśmy więc z dużym bagażem strat i świadomością, że druga połowa będzie przede wszystkim próbą charakteru. Wiedzieliśmy, że odwrócenie losów spotkania będzie niezwykle trudne, ale naszym zadaniem było przede wszystkim zachować koncentrację, ograniczyć liczbę błędów i wykorzystać każdą możliwość, która się pojawi.
Po zmianie stron przez kilka fragmentów potrafiliśmy prowadzić grę zdecydowanie lepiej, niż mógłby sugerować sam wynik. Dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce, próbowaliśmy budować akcje od własnej połowy i szukać miejsca między liniami Gwarka. Swoje okazje mieliśmy po stałych fragmentach i uderzeniach z dystansu.
Gwarek był jednak bezwzględny w wykorzystywaniu naszych niedokładności. W 53. minucie Konopiński obronił mocny strzał Bocianowskiego, ale dwie minuty później ten sam zawodnik już się nie pomylił i podwyższył prowadzenie. W 69. minucie Bocianowski ponownie wpisał się na listę strzelców, a chwilę później Piwczyk uderzył z dystansu, Konopiński nie zdołał skutecznie interweniować i piłka znalazła się w siatce. Wynik był dla nas bardzo trudny, ale nadal staraliśmy się grać do końca i szukać choćby jednego momentu, który pozwoliłby nam odpowiedzieć.
Taki moment przyszedł w 85. minucie. Momot dobrze zagrał do Kaciuby, a ten zachował się bardzo dobrze i zdobył honorową bramkę dla Concordii. Było to trafienie, które nie mogło już zmienić losów spotkania, ale pokazało, że mimo bardzo niekorzystnego wyniku nie przestaliśmy walczyć. Spórna próbował jeszcze z przewrotki, lecz jego uderzenie zatrzymał bramkarz Gwarka. Niestety, ostatnie słowo należało do gości. W 89. minucie Bocianowski po raz kolejny znalazł drogę do naszej bramki, kompletując swoje trafienie i ustalając wynik spotkania.
Porażka boli, szczególnie tak wysoka, i nie ma sensu udawać, że jest inaczej. Musimy jednak podejść do tego spotkania z chłodną głową. Gwarek pokazał nam, jak wygląda gra zespołu bardzo dobrze zorganizowanego, skutecznego i potrafiącego bezlitośnie wykorzystać najmniejsze błędy przeciwnika. My z kolei zobaczyliśmy, gdzie mamy największe pole do poprawy – zarówno w grze defensywnej, gdzie zdecydowanie zbyt często dawaliśmy rywalom zbyt dużo przestrzeni, jak i w realizacji założeń taktycznych oraz finalizacji własnych akcji.
Nie chcemy też być dla siebie przesadnie surowi. Wiedzieliśmy, z kim się mierzymy, mieliśmy sporo rotacji w składzie, a mimo trudnego przebiegu spotkania potrafiliśmy znaleźć fragmenty, w których utrzymywaliśmy się przy piłce i tworzyliśmy własne akcje. Z jednej strony wynik mógł być jeszcze wyższy, bo Gwarek miał swoje sytuacje, ale z drugiej – przy lepszej skuteczności również mogliśmy zdobyć więcej niż jedną bramkę.
Odpadamy więc z Pucharu Polski na szczeblu Podokręgu Zabrze na etapie ćwierćfinału, ale nie chcemy, aby ten mecz został w naszych głowach wyłącznie jako bolesna porażka. Chcemy potraktować go jako materiał do analizy, wyciągnąć z niego wnioski i przede wszystkim pamiętać, jak wiele dzieli nas jeszcze od zespołów, z którymi chcemy w przyszłości rywalizować jak równy z równym.
Takie spotkania również są potrzebne, bo pokazują prawdę o naszej aktualnej dyspozycji i wskazują kierunek dalszej pracy. Nie możemy zasypywać sobie głów tym wynikiem – musimy go zapamiętać, przeanalizować i wrócić do codziennej pracy z jeszcze większą determinacją.
Gwarkowi Ornontowice gratulujemy awansu, życzymy powodzenia w kolejnej fazie rozgrywek, a my wracamy do walki o swoje cele.
Concordia Knurów – Gwarek Ornontowice 1:7 (0:3)
0:1 – Miłek 2′
0:2 – Słanek 28′
0:3 – Augustyn 38′
0:4 – Bocianowski 55′
0:5 – Bocianowski 69′
0:6 – Piwczyk 70′
1:6 – Kaciuba 85′
1:7 – Bocianowski 89′
Concordia: Furgoł (46′ Konopiński) – Orylski, Dymnicki (75′ Jakubowski), Bociek (46′ Kaciuba), Kocur – Karavaiev (46′ Gosz), Mikulski (46′ Kubik), Gryglak (75′ Szpiech), Spórna, Jankowski (60′ Guzera) – Momot.
Rezerwowi: B. Borowiec.
Gwarek: Salamon – Słanek (46′ Leszczyński), Gąska, Matras (46′ Piwczyk), Augustyn (46′ Brusik) – Kuzior, Rams (46′ Zdrzałek), Pilch (46′ Primus), Kasprzyk (46′ Boczar), Wolski – Miłek (46′ Bocianowski).
Rezerwowi: Soliński, Łączek.
Żółte kartki: Gąska, Kuzior (Gwarek).
Czerwona kartka: Gąska (36′ Gwarek, za drugą żółtą).
