Jedenasta kolejka nie zawiodła! Kibice nie mogli narzekać na brak emocji, a piłkarski weekend przyniósł wszystko, co w futbolu najbardziej elektryzuje – bramki, niespodziewane rozstrzygnięcia i walkę do ostatniego gwizdka. W niektórych spotkaniach strzelanie zamieniło się wręcz w festiwal, w innych o wszystkim decydowały detale. Działo się naprawdę sporo!
Zmiana nastąpiła na szczycie tabeli. Dotychczasowy układ sił uległ przetasowaniu, a na fotelu lidera zasiadła nowa drużyna. Nie wszyscy pretendenci do czołowych lokat wykorzystali swoje szanse, przez co ligowa rywalizacja nabiera jeszcze większych rumieńców. W tej stawce nikt nie może pozwolić sobie na dłuższy przestój, bo nawet jedno potknięcie może sporo kosztować.
Tabela pozostaje niezwykle ciasna, a różnice między zespołami sprawiają, że kolejne serie spotkań mogą przynieść następne przetasowania. Jedni łapią wiatr w żagle, inni szukają przełamania, a presja rośnie z każdą kolejką. Kto wykorzystał swoją szansę, kto może mówić o niedosycie, a gdzie kibice byli świadkami prawdziwego strzeleckiego szaleństwa?
WYNIKI 11. KOLEJKI:
- Burza Borowa Wieś – Sośnica Gliwice 2:1 (1:1)
Przez pierwszy kwadrans spotkanie przebiegało spokojnie, ale później emocji już nie brakowało. Po zagraniu ręką w polu karnym gospodarzy sędzia wskazał na jedenasty metr, a Oliwer Mansfeld pewnym strzałem wykorzystał rzut karny i dał Sośnicy prowadzenie. Burza musiała więc ruszyć w pogoń za wynikiem, a jej starania przyniosły efekt na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy. Do wyrównania doprowadził Jakub Małecki. Początek drugiej odsłony przyniósł kolejne rozstrzygnięcie. Niefortunnie interweniował Szymon Sowula, który skierował piłkę do własnej bramki, zapewniając Burzy prowadzenie. Sośnica próbowała jeszcze postraszyć rywali, ale ostatecznie musiała pogodzić się z porażką. Zwycięstwo gospodarzy można uznać za zasłużone, a dla Burzy to już druga wygrana z rzędu. Czy zespół z Borowej Wsi złapał właściwy rytm? Odpowiedź przyniosą kolejne spotkania. Sośnica natomiast wciąż pozostaje bez zwycięstwa w tej rundzie, a dystans dzielący gliwiczan od bezpiecznego miejsca w tabeli robi się coraz większy. Jeśli sytuacja nie ulegnie poprawie, wiele wskazuje na to, że zimową przerwę spędzą w strefie spadkowej.
- Silesia Miechowice – Ruch II Radzionków 0:2 (0:0)
Po tym spotkaniu można już powiedzieć, że przez najbliższe pół roku miano najlepszej drużyny w rejonie bytomskim będzie należeć do rezerw „Cidrów”. Radzionkowianie potwierdzili swoją siłę, pokonując zarówno drugi zespół Polonii Bytom, jak i Silesię Miechowice. Gospodarze walczyli ambitnie i ofiarnie, ale młodzież z Radzionkowa znalazła sposób na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę. Silesia wciąż pozostaje zespołem o dwóch obliczach. Potrafi urwać punkty czołówce, by później tracić je z niżej notowanymi rywalami. Trzeba jednak pamiętać o problemach kadrowych, z którymi mierzy się drużyna. Jak podkreśla sztab, wielu zawodników zmaga się z kontuzjami, a niektórzy wychodzą na boisko mimo bólu – „Wyciągamy, co się da, ale wierzę, że w drugiej rundzie, kiedy wszyscy będą zdrowi, będziemy jedną z mocniejszych ekip. Proszę jeszcze o cierpliwość, musimy chwilę przecierpieć” – słyszymy w obozie Silesii. Dla rezerw „Cidrów” to już trzecie zwycięstwo z rzędu, które pozwala złapać oddech i z większym spokojem spojrzeć w ligową tabelę. Seria wygranych sprawia, że radzionkowianie mogą powoli myśleć o czymś więcej niż tylko walka o utrzymanie.
- Orzeł Biały Brzeziny Śląskie – Górnik Bobrowniki Śląskie 6:6 (1:3)
Dwanaście bramek w jednym spotkaniu? Takie wyniki kojarzą się przede wszystkim z hokejem, ale też najniższymi klasami rozgrywkowymi lub futbolem młodzieżowym, ale tym razem strzelecki festiwal urządzili sobie zawodnicy III ligi śląskiej. Nikt nie spodziewał się takiego scenariusza, a z perspektywy Górnika końcowy rezultat pozostawia ogromny niedosyt. Goście prowadzili dwoma bramkami i wydawało się, że mają spotkanie pod kontrolą oraz są na dobrej drodze do wywiezienia z Piekar Śląskich kompletu punktów. Wystarczyła jednak chwila dekoncentracji, by Orzeł Biały wrócił do gry i doprowadził do podziału punktów. Sześć goli zdobytych na wyjeździe zazwyczaj daje solidne podstawy do zwycięstwa. Tym razem nie wystarczyło nawet to. Górnik stracił punkty na własne życzenie, a brak odpowiedniej kontroli nad przebiegiem spotkania z pewnością będzie dla gości najważniejszym wnioskiem po końcowym gwizdku. Bohaterem gospodarzy został Marcin Lazaj, który w drugiej części gry pięciokrotnie pokonywał Korzeniowskiego. Orzeł Biały, mimo dość wąskiej kadry, pokazał charakter i walczył do samego końca. Jedno jest pewne – kibice drużyny z Brzezin Śląskich nie mogą narzekać na nudę. W trzech ostatnich spotkaniach z udziałem zespołu padło aż 25 bramek, co daje średnią ponad ośmiu trafień na mecz. W meczach tej drużyny naprawdę trudno przewidzieć, co wydarzy się na boisku!
- Sparta Zabrze – ŁTS Łabędy 1:0 (1:0)
Hit kolejki nie zawiódł, choć kibice zobaczyli tylko jedną bramkę. O losach spotkania przesądził Kamil Niemira, który tuż przed przerwą zdobył gola i zapewnił Sparcie cenne zwycięstwo. Na boisku nie brakowało walki, sytuacji podbramkowych i kontrowersji sędziowskich, a emocji było zdecydowanie więcej, niż sugeruje końcowy wynik. Jedno trafienie niekoniecznie zaspokoiło apetyty kibiców, ale w takich spotkaniach liczy się przede wszystkim skuteczność. Dla ŁTS-u porażka oznacza koniec świetnej passy meczów bez przegranej. Goście nie zdołali znaleźć sposobu na defensywę Sparty, która dowiozła skromne prowadzenie do ostatniego gwizdka. Zabrzanie dopisali do swojego dorobku niezwykle ważne trzy punkty i ponownie zbliżyli się do ligowej czołówki. Walka o najwyższe lokaty nabiera rumieńców, a zwycięstwo w takim hicie może mieć znaczenie nie tylko dla tabeli, ale również dla pewności siebie gospodarzy.
- Tempo Paniówki – Tarnowiczanka Stare Tarnowice 2:4 (1:0)
Po pierwszej połowie pachniało niespodzianką. Skazywane na pożarcie Tempo schodziło do szatni z jednobramkowym prowadzeniem i mogło realnie myśleć o sprawieniu sensacji. Po zmianie stron Tarnowiczanka pokazała jednak, dlaczego trzeba się z nią liczyć. Goście podkręcili tempo, wykazali się skutecznością i odwrócili losy spotkania, ostatecznie wygrywając. Pierwszoplanową postacią meczu został Oskar Ziemianek, który skompletował hat-tricka, a swoje trafienie dołożył również Adam Fiała, popisując się efektownym golem. Tarnowiczanka regularnie punktuje, wskakuje na fotel lidera i coraz wyraźniej pokazuje, że może namieszać w ligowej stawce. Jeśli utrzyma taką dyspozycję, faworyci w walce o awans będą musieli mieć się na baczności.
- Carbo Gliwice – Victoria Pilchowice 2:2 (1:1)
Carbo najwyraźniej polubiło się z remisami. Zespół trenera Michała Kołodzieja podzielił się punktami z Victorią i był to trzeci remis z rzędu, przedłużając jednocześnie serię spotkań bez zwycięstwa. Z jednej strony gliwiczanie wciąż czekają na przełamanie, z drugiej – każde kolejne „oczko” może okazać się niezwykle cenne w kontekście walki o utrzymanie. Gospodarze prowadzili i byli na dobrej drodze, by wreszcie sięgnąć po pełną pulę. Victoria ruszyła do odrabiania strat i doprowadziła do wyrównania. Goście nie zamierzali zadowalać się remisem i przy odrobinie szczęścia mogli nawet przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Dla Victorii to już czwarty kolejny mecz bez zwycięstwa.
- Olimpia Boruszowice – Polonia II Bytom 3:3 (2:2)
Rezerwy Polonii stanęły przed szansą, by wskoczyć na fotel lidera, jednak nie zdołały jej wykorzystać. Wyjazd do Boruszowic okazał się trudniejszy, niż mogłoby się wydawać na papierze. Miejscowa Olimpia postawiła się wyżej notowanemu rywalowi i wywalczyła cenny punkt, przedłużając serię spotkań bez porażki do czterech. Spotkanie było pełne bramek i emocji. Już do przerwy kibice zobaczyli cztery trafienia, a remis zapowiadał ciekawą drugą połowę. Po zmianie stron żadna ze stron nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. Bytomianie, którzy mieli walczyć o komplet punktów i awansować na pierwsze miejsce w tabeli, muszą zadowolić się remisem. Dla Olimpii to kolejny sygnał, że drużyna złapała dobrą dyspozycję i potrafi rywalizować z wymagającymi przeciwnikami.
PAUZA: Walka Zabrze
