Nie było fajerwerków, piłkarskiej wirtuozerii ani składnych akcji, które mogłyby porwać kibiców. Była za to walka, twarde pojedynki, sporo przerywanej gry i momentami starcia na granicy faulu. W takich spotkaniach trzeba jednak pokazać coś więcej niż tylko umiejętności czysto piłkarskie. Trzeba mieć charakter, nieustępliwość i drużynową solidarność. Zdaliśmy ten egzamin! Pokonaliśmy Victorię Pilchowice i wywalczyliśmy zwycięstwo, które smakuje szczególnie dobrze.
Od początku wiedzieliśmy, że czeka nas wymagające spotkanie. Goście zapowiadali ten pojedynek jako derbowe starcie o szczególnym znaczeniu i na murawie nie brakowało potwierdzenia tych deklaracji. Walka o każdą piłkę, twarda gra i niewiele miejsca na swobodne rozgrywanie akcji – tak wyglądał ten mecz. Musieliśmy podjąć rękawicę, odpowiedzieć na boiskowe warunki i przede wszystkim nie pozwolić rywalowi złamać naszego oporu. Pokazaliśmy się jako drużyna, w której każdy walczył za kolegę z zespołu. Nie brakowało zaangażowania, determinacji i wzajemnego wsparcia, a kiedy pojawiły się okazje, potrafiliśmy je wykorzystać.
Na pierwszą naprawdę groźną sytuację licznie zgromadzona publiczność musiała nieco poczekać. W pierwszej połowie Victoria sprawiała wrażenie zespołu lepiej odnajdującego się w boiskowym chaosie i częściej próbowała kreować grę. Nie przekładało się to jednak na wiele klarownych okazji. Obie drużyny skutecznie ograniczały sobie przestrzeń, a akcje często kończyły się na dobrze ustawionych liniach defensywnych.
W 26. minucie Mączka popisał się efektownym uderzeniem z przewrotki, ale nasz bramkarz Szymajda stanął na wysokości zadania i kapitalną interwencją zatrzymał rywala. Chwilę później odpowiedzieliśmy strzałem Kaciuby z dystansu, a następnie obok słupka uderzył Żylski. Victoria również szukała swoich szans, jednak po indywidualnej akcji Rostkowskiego ponownie górą był Szymajda.
Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, zadaliśmy cios w najlepszym możliwym momencie. Żylski przejął piłkę po błędzie obrońcy, ruszył w kierunku bramki i w sytuacji „sam na sam” zachował zimną krew, pokonując Szwagrzyka. Objęliśmy prowadzenie tuż przed przerwą, co miało ogromne znaczenie w meczu, w którym każda bramka mogła okazać się decydująca.
Druga połowa mogła rozpocząć się dla nas bardzo źle. Nieporozumienie w naszych szeregach obronnych otworzyło Rostkowskiemu drogę do bramki, ale jego uderzenie minęło cel. To był sygnał ostrzegawczy, którego nie mogliśmy zlekceważyć.
Z biegiem czasu coraz skuteczniej kontrolowaliśmy sytuację i pokazaliśmy, że potrafimy zamieniać boiskową pracę na konkretne liczby. W 71. minucie podwyższyliśmy nasze prowadzenie! Kapitalnym podaniem popisał się Momot, a Kocur wykorzystał stworzoną okazję i wpisał się na listę strzelców.
Dziesięć minut później ponownie dał o sobie znać Żylski. Po wybiciu piłki przez Szymajdę, Kocur umiejętnie ją zgrał, a Żylski znalazł się w odpowiednim miejscu i po raz drugi pokonał bramkarza Victorii. Przypieczętowaliśmy zwycięstwo, a nasz napastnik postawił kropkę nad „i” w tym wymagającym pojedynku. Goście co prawda próbowali jeszcze zagrozić naszej bramce, między innymi po rzucie wolnym Mączki w końcówce spotkania, ale Szymajda pewnie interweniował.
Jednym z największych bohaterów spotkania został Mateusz Żylski. Po kilku tygodniach przerwy spowodowanej leczeniem kontuzji wrócił do gry w najlepszy możliwy sposób – zdobywając dwie bramki. Takiego powrotu potrzebowaliśmy! Jego trafienia miały ogromne znaczenie dla losów spotkania.
Na słowa uznania zasługuje jednak cała nasza drużyna. Nie był to mecz, w którym mogliśmy zachwycać techniką i płynnością rozegrania. Było to spotkanie, w którym trzeba było walczyć, cierpliwie czekać na swoje szanse i zachować koncentrację. Zrobiliśmy to, a końcowy wynik jest nagrodą za włożony wysiłek.
Concordia Knurów – Victoria Pilchowice 3:0 (1:0)
1:0 – Żylski 40′
2:0 – Kocur 71′
3:0 – Żylski 81′
Concordia: Szymajda – Winiarczyk, B. Borowiec, M. Borowiec (71′ Bociek), Jakubowskiego – Orylski (46′ Momot), Latko (46′ Spórna), Guzera (82′ Dymnicki), Kaciuba (80′ Gryglak), Kocur – Żylski (85′ Jankowski).
Rezerwowi: Furgoł, Matuszek, Polak.
Victoria: Szwagrzyk – Soberka (80′ Nahaitsev), Polak, Kieś (72′ Adaszyński), Wiora – Rostkowski (66′ Bogumiło), Buchalik, Przydatek, Barton (88′ Chrośnik), Sawicki – Mączka.
Rezerwowi: Janik, Jagoda, Dehn, Witkowski, Niemiec.
Żółte kartki: Guzera, Kaciuba, Latko, M. Borowiec, Kocur, Winiarczyk (Concordia) – Kieś, Przydatek (Victoria).
