Dziesiąta kolejka pokazała, że w tej lidze trudno cokolwiek przewidzieć z wyprzedzeniem. Były efektowne zwycięstwa, niespodziewane remisy, spotkania pełne bramek i wyniki, które mogą mieć znaczenie dla układu tabeli. Nie zabrakło również odpowiedzi na nieudane występy z poprzedniej kolejki.
Na czele ligowej stawki sytuacja zrobiła się jeszcze ciekawsza. Nie wszyscy faworyci wykonali swoje zadanie, a kilka zespołów wykorzystało okazję, by poprawić swoją pozycję. W dolnych rejonach tabeli również nie brakuje emocji – jedni zaczynają łapać oddech, inni coraz mocniej muszą oglądać się za siebie.
Jedno po tej kolejce pozostaje niezmienne: ta liga nie pozwala na chwilę dekoncentracji. Zespół, który tydzień wcześniej zachwycał, tym razem może stracić punkty, a drużyna podrażniona wcześniejszą porażką potrafi odpowiedzieć z dużą siłą. Za nami kolejna seria spotkań, po której tabela znów nabrała rumieńców.
WYNIKI 10. KOLEJKI:
- Sośnica Gliwice – Silesia Miechowice 1:1 (0:0)
Nowe boisko przy ulicy Wiślanej miało być dla Sośnicy szczęśliwe, ale na pierwsze zwycięstwo w tym sezonie gliwiczanie będą musieli jeszcze poczekać. W swoim pierwszym meczu w roli gospodarza na nowym obiekcie zremisowali z Silesią Miechowice. Pierwsza połowa nie przyniosła bramek, choć po przerwie spotkanie wyraźnie nabrało tempa. Po kwadransie drugiej części gry gospodarze objęli prowadzenie i przez długi czas zanosiło się na niespodziankę. Silesia, która przed pierwszym gwizdkiem była zdecydowanym faworytem, zdołała jednak doprowadzić do wyrównania na dziesięć minut przed końcem. Emocji nie zabrakło również chwilę później. Goście kończyli spotkanie w osłabieniu po czerwonej kartce, będącej konsekwencją dwóch żółtych napomnień. Sośnica pozostaje więc bez zwycięstwa w tym sezonie, ale może mieć poczucie niedosytu, bo była bardzo blisko sprawienia niespodzianki. Silesia z kolei po efektownym zwycięstwie w poprzedniej kolejce tym razem musiała wyhamować. Liga po raz kolejny przypomniała, że tutaj trudno cokolwiek brać za pewnik – po wysokiej wygranej często przychodzi kolejka, w której faworyt traci punkty.
- Polonia II Bytom – Burza Borowa Wieś 6:0 (4:0)
Rezerwy Polonii odbiły sobie zeszłotygodniową porażkę derbową z Silesią Miechowice i zrobiły to z nawiązką. Bytomianie, wzmocnieni kilkoma zawodnikami pierwszego zespołu, wysoko pokonali Burzę Borowa Wieś. Goście od początku wiedzieli, że czeka ich bardzo trudne zadanie. Znaczne posiłki z pierwszej drużyny Polonii dodatkowo podniosły poprzeczkę. Burza walczyła ambitnie i próbowała przeciwstawić się gospodarzom, ale tym razem było to za mało. Cóż, takie uroki przerwy reprezentacyjnej. Bytomianie od pierwszych minut narzucili swoje warunki i jeszcze przed przerwą czterokrotnie znaleźli drogę do siatki. Po zmianie stron gospodarze nie zwolnili tempa, dokładając kolejne dwa trafienia i zamykając spotkanie. Burza wraca więc z Bytomia bez punktów, ale trudno było oczekiwać łatwego zadania przy tak mocno wzmocnionym składzie rezerw Polonii.
- Victoria Pilchowice – Tempo Paniówki 0:0 (0:0)
Bezbramkowy remis w tym meczu to jedna z największych niespodzianek tej kolejki. Victoria nie zdołała znaleźć sposobu na defensywę Tempa Paniówki, które po ostatnim bolesnym laniu od Concordii tym razem postawiło na szczelność i konsekwencję. Gospodarze mieli swoje okazje, próbowali przełamać mur ustawiony przez gości, ale piłka za każdym razem omijała drogę do siatki. Tempo skutecznie przetrwało kolejne ataki i wywozi z Pilchowic cenny punkt. Patrząc na ostatnie wyniki obu zespołów, taki rezultat może zaskakiwać. Z drugiej strony właśnie na tym polega logika tych rozgrywek – każdy może urwać punkty każdemu, a poprzednia kolejka nie gwarantuje niczego w następnej. Tym razem Tempo zagrało inaczej niż przeciwko Concordii i zostało za to nagrodzone.
- Tarnowiczanka Stare Tarnowice – Sparta Zabrze 3:0 (0:0)
W hicie kolejki Tarnowiczanka pokazała, jak szybko można odpowiedzieć na bolesną porażkę. Po bezbramkowej pierwszej połowie gospodarze po przerwie wrzucili wyższy bieg i rozstrzygnęli spotkanie na swoją korzyść. Najpierw Maciej Pająk wykorzystał rzut karny, otwierając wynik. To jednak nie był koniec emocji. Kolejne dwa ciosy zadał Oskar Ziemianek, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i przypieczętował efektowne zwycięstwo. Dla Sparty to bolesne zakończenie znakomitej passy. Zabrzanie nie tylko stracili trzy punkty, ale również miejsce na podium. Tarnowiczanka natomiast po srogim laniu w poprzedniej kolejce odpowiedziała w najlepszy możliwy sposób – zwycięstwem w meczu na szczycie. Ta liga po raz kolejny pokazuje, że nie ma tu miejsca na rozpamiętywanie poprzedniej kolejki. Wczoraj dostajesz pięć goli, jutro sam możesz odpowiedzieć trzema.
- ŁTS Łabędy – Orzeł Biały Brzeziny Śląskie 5:3 (2:2)
Kibice w Łabędach z pewnością nie mogli narzekać na nudę. Osiem goli i wynik, który bardziej kojarzy się z hokejem niż piłką nożną. ŁTS po dwóch remisach z rzędu wrócił na zwycięską ścieżkę, pokonując Orła Białego. Piasny i Raczyński zapisali na swoim koncie po dwa trafienia, a jedno dołożył Jonik. Goście nie zamierzali jednak odpuszczać i odpowiedzieli trzema bramkami. Ostatecznie to ŁTS zachował więcej zimnej krwi i zgarnął komplet punktów. Łatwo nie było, ale po dwóch kolejnych remisach najważniejsze było jedno – wrócić do wygrywania. Orzeł Biały z kolei po efektownym zwycięstwie nad Tarnowiczanką w poprzedniej kolejce tym razem sam musiał przełknąć gorycz porażki. Liga znów pokazała, jak szybko potrafi odwrócić role – tydzień temu bohater, dziś pokonany.
- Górnik Bobrowniki Śląskie – Olimpia Boruszowice 2:3 (1:3)
Olimpia w ostatnich tygodniach wyrobiła sobie opinię drużyny, która potrafi walczyć do końca i ratować punkty w końcowych minutach. Tym razem podopieczni z Boruszowic nie zamierzali jednak czekać na ostatni gwizdek i od początku ruszyli do gry. Efekt? Trzy bramki już w pierwszej połowie i wysokie prowadzenie. Górnik musiał więc rozpocząć pościg, ale tym razem zabrakło mu czasu i skuteczności. Gospodarze zdołali odpowiedzieć jeszcze dwoma trafieniami, jednak na doprowadzenie do remisu to było za mało. Olimpia dowiozła prowadzenie do końca i zgarnęła komplet punktów. Tym razem bez odrabiania strat – ekipa z Boruszowic sama ustawiła sobie spotkanie już w pierwszej połowie, choć końcówka zrobiła się nerwowa. Górnik naciskał, ale Olimpia przetrwała trudniejsze momenty i dowiozła cenne zwycięstwo. Czy to niespodzianka? Niekoniecznie. Wynik jednak zdecydowanie zwraca uwagę, bo Górnik na własnym boisku musiał uznać wyższość zespołu, który tym razem od początku pokazał, po co przyjechał.
- Ruch II Radzionków – Walka Zabrze 5:1 (4:0)
Bez niespodzianki w Radzionkowie. Rezerwy Ruchu pewnie pokonały Walkę Zabrze 5:1, a losy spotkania praktycznie rozstrzygnęły już w pierwszej połowie. Gospodarze od początku przejęli inicjatywę i szybko pokazali, że zamierzają sięgnąć po pełną pulę. Do przerwy „Cidry” aż cztery razy znalazły drogę do bramki zabrzan, jednocześnie nie pozwalając rywalom na zdobycie choćby jednego gola. Wynik po 45 minutach praktycznie zamknął mecz. Po zmianie stron druga drużyna Ruchu spokojnie kontrolowała przebieg spotkania. Gospodarze dołożyli jeszcze jedno trafienie, natomiast Walka zdołała zdobyć honorową bramkę. Zwycięstwo pozwoliło ekipie z Radzionkowa odskoczyć od strefy spadkowej i poprawić swoją sytuację w tabeli. Walka Zabrze nadal pozostaje natomiast na ostatnim miejscu.
PAUZA: Unia Strzybnica
