Jeśli ktoś liczył na spokojną kolejkę, to dwunasta seria spotkań szybko wyprowadziła go z błędu. Nie zabrakło wysokich zwycięstw, zwrotów akcji i rozstrzygnięć, które ważą znacznie więcej niż tylko trzy punkty. Jedni wreszcie odetchnęli z ulgą, inni musieli przełknąć kolejną gorzką pigułkę, a jeszcze inni przekonali się, jak cienka bywa granica między sukcesem a rozczarowaniem. Na kilku boiskach emocje trzymały do samego końca, a niektóre wyniki mogą mieć znaczenie dla układu sił w tabeli.
W tej kolejce były efektowne strzeleckie popisy, gole w ostatnich minutach i drużyny, które mimo trudnych momentów potrafiły przechylić szalę na swoją stronę. Nie wszyscy wykorzystali jednak swoje szanse, a dla części zespołów ligowa rzeczywistość staje się coraz bardziej wymagająca. Kto złapał wiatr w żagle, kto wrócił na właściwe tory, a komu po ostatnim gwizdku pozostał przede wszystkim niedosyt? Sprawdzamy, co wydarzyło się na boiskach i które rozstrzygnięcia zasługują na szczególną uwagę.
WYNIKI 12. KOLEJKI:
- Silesia Miechowice – Walka Zabrze 3:0 (2:0)
Silesia zgodnie z przewidywaniami pokonała Walkę Zabrze. Gospodarze nie pozostawili większych złudzeń rywalom co do tego, kto zasłużył na komplet punktów. Zabrzanie nadal pozostają bez premierowego zwycięstwa w tym sezonie i zamykają ligową tabelę. Wynik spotkania otworzył Bartosz Maśnica, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego skutecznie uderzył głową. Drugie trafienie było konsekwencją błędu gości w rozegraniu piłki. Silesia przejęła futbolówkę, błyskawicznie ruszyła z kontratakiem, a Daniel Zieliński wykorzystał okazję i podwyższył prowadzenie. Po przerwie gospodarze postawili kropkę nad „i”. Kolejny rzut rożny przyniósł trzeciego gola. Bramkarz Walki minął się z piłką, a Bartosz Maśnica nie zmarnował prezentu i skierował futbolówkę do pustej bramki, kompletując dublet. Silesia odniosła pewne zwycięstwo, kontrolując przebieg spotkania i wykorzystując błędy rywali. Walka ma natomiast coraz więcej powodów do niepokoju – na pierwszą wygraną wciąż musi poczekać.
- Sośnica Gliwice – Olimpia Boruszowice 1:1 (1:0)
Sośnica wciąż czeka na premierowe zwycięstwo w tym sezonie. Zespół prowadzony przez Łukasza Gada tym razem podzielił się punktami z Olimpią Boruszowice. Nowe boisko w Gliwicach nadal nie zostało odczarowane, a gospodarzom pozostaje uzbroić się w cierpliwość. Tym razem byli naprawdę blisko przełamania, bo po trafieniu Stanisława Krawca długo utrzymywali prowadzenie i mogli liczyć, że wreszcie dopną swego. Olimpia po raz kolejny pokazała jednak, że walczy do samego końca. Gdy wydawało się, że trzy punkty zostaną w Gliwicach, w ostatniej minucie spotkania Alan Jarasz uratował gościom remis. Dla zespołu z Boruszowic to już piąty mecz z rzędu bez porażki, co z pewnością daje powody do umiarkowanego zadowolenia.
- Victoria Pilchowice – Unia Strzybnica 5:2 (3:1)
Victoria przerwała serię czterech spotkań bez zwycięstwa, pewnie pokonując przed własną publicznością Unię Strzybnica. Bohaterem gospodarzy został Dominik Mączka, który aż czterokrotnie wpisał się na listę strzelców. Zespół trenera Jana Janika potrzebował przełamania i tym razem nie pozostawił rywalom złudzeń, choć po drodze nie brakowało błędów, niewykorzystanych okazji i momentów, w których goście mogli wrócić do gry. Pierwszy kwadrans ustawił spotkanie. Victoria dwukrotnie skorzystała z niepewnych interwencji bramkarza Unii, z bliskiej odległości kierując piłkę do siatki. Goście mogli szybko odpowiedzieć, ale na ich drodze stawał Dominik Szwagrzyk lub obramowanie bramki. Gospodarze poszli za ciosem i podwyższyli prowadzenie po rzucie karnym, który na gola zamienił Dominik Mączka. Co ciekawe, dopiero po powtórce jedenastki – za pierwszym razem bramkarz Unii wyczuł intencje strzelca, jednak sędzia nakazał ponowne wykonanie rzutu karnego. Tuż przed przerwą Unia wykorzystała rzut rożny i zdobyła bramkę, pozostawiając sobie nadzieję na emocje w drugiej połowie. Te jednak szybko przygasły. Victoria błyskawicznie zdobyła czwartego gola, wykorzystując fatalne błędy w defensywie rywali. Gospodarze mogli jeszcze mocniej wyśrubować wynik, ale seryjnie marnowali dogodne sytuacje. Unia ponownie zagroziła po rzucie rożnym, zdobywając drugą bramkę, lecz na dziesięć minut przed końcem Victoria postawiła kropkę nad „i”. Cztery trafienia Dominika Mączki zapewniły gospodarzom nie tylko komplet punktów, ale i długo wyczekiwane przełamanie. Pilchowiczanie wreszcie mają powody do zadowolenia, a Unia wraca do domu z bagażem pięciu straconych goli.
- Tarnowiczanka Stare Tarnowice – Carbo Gliwice 2:1 (1:0)
Tarnowiczanka dopisała do swojego dorobku trzecią wygraną z rzędu, ale tym razem musiała się solidnie napocić, by zgarnąć pełną pulę. Gospodarze pokonali Carbo Gliwice, a losy spotkania rozstrzygnęły się dosłownie w ostatniej akcji meczu. Bohaterem miejscowych został Oskar Ziemianek, autor obu trafień, który zapewnił swojej drużynie zwycięstwo w dramatycznych okolicznościach. Carbo przyjechało do Starych Tarnowic bez kompleksów i nie zamierzało ułatwiać zadania faworyzowanym gospodarzom. Goście ambitnie walczyli o każdą piłkę, doprowadzili do wyrównania, a przy odrobinie szczęścia mogli nawet pokusić się o sensacyjną wygraną. Ostatecznie jednak futbol po raz kolejny okazał się bezlitosny – w ostatniej akcji spotkania gospodarze zadali decydujący cios, a sędzia nie pozwolił już nawet na wznowienie gry. Tarnowiczanka świętuje trzecią wygraną z rzędu, natomiast Carbo, mimo ambitnej postawy i realnej szansy na sprawienie niespodzianki, zostaje z niczym. Zwycięzców się nie sądzi, ale gliwiczanie mogą czuć ogromny niedosyt.
- ŁTS Łabędy – Tempo Paniówki 5:0 (2:0)
ŁTS wraca na zwycięską ścieżkę i robi to w imponującym stylu. Gospodarze nie pozostawili złudzeń swoim rywalom, wygrywając różnicą pięciu bramek. Spotkanie nie przyniosło wielkiej historii – piłkarze z Łabęd kontrolowali sytuację i skutecznie punktowali przeciwników, a pierwszoplanową postacią widowiska został Kewin Jonik. Napastnik ŁTS-u urządził sobie prawdziwy festiwal strzelecki, czterokrotnie wpisując się na listę strzelców. Dla gospodarzy to powrót na zwycięski kurs. W zupełnie innych nastrojach są w Paniówkach, gdzie sytuacja robi się coraz bardziej niepokojąca. Tempo nadal dołuje, a kolejne niepowodzenie nie poprawia położenia zespołu. Jeśli drużyna nie znajdzie sposobu na zatrzymanie tej tendencji, końcówka rundy i nadchodząca zima mogą okazać się wyjątkowo trudne.
- Górnik Bobrowniki Śląskie – Sparta Zabrze 3:2 (1:1)
Górnik przerwał serię trzech spotkań bez zwycięstwa i zgarnął niezwykle ważne trzy punkty. Gospodarze pokonali Spartę Zabrze, a końcowy rezultat może być dobrym prognostykiem po zmianie na ławce trenerskiej. Górnik pokazał charakter, odrabiając straty i zadając decydujący cios na kilka minut przed końcem spotkania. Mecz rozpoczął się po myśli gospodarzy, którzy objęli prowadzenie po rzucie karnym. Sparta odpowiedziała tuż przed przerwą, a na początku drugiej połowy poszła za ciosem i wyszła na prowadzenie. Górnik nie zamierzał jednak składać broni. Ambitna postawa przyniosła efekt w postaci odrobienia strat, a końcówka należała już do miejscowych, którzy przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Zadanie Sparty stało się jeszcze trudniejsze po czerwonej kartce za faul taktyczny, po którym zabrzanie kończyli mecz w dziesiątkę. Dla Górnika to zwycięstwo może być impulsem do odbudowy formy, natomiast Sparta zmarnowała okazję, by awansować na ligowe podium.
- Polonia II Bytom – Orzeł Biały Brzeziny Śląskie 5:0 (2:0)
Niespodzianki w Bytomiu nie było. Rezerwy Polonii pewnie pokonały Orła Białego. Dla bytomian to nie tylko efektowna wygrana, ale również ważny krok w ligowej rywalizacji. Komplet punktów pozwolił im awansować na drugie miejsce w tabeli i umocnić swoją pozycję w czołówce. Powodów do zadowolenia nie mają natomiast w Brzezinach Śląskich. Orzeł Biały nie potrafi wrócić na zwycięską ścieżkę i po porażce w Bytomiu ma już na koncie trzy kolejne spotkania bez wygranej.
Spotkanie Ruch II Radzionków – Burza Borowa Wieś zostało przełożone na 18 listopada.
PAUZA: Concordia Knurów
