Końcówka sezonu nie przypomina już spokojnego ligowego grania, w którym można pozwolić sobie na chwilę oddechu czy odkładanie problemów na później. Tabela zaczyna bezlitośnie rozliczać wszystko, co wydarzyło się przez ostatnie miesiące, a każdy kolejny mecz urasta do rangi małego finału. Concordia Knurów znalazła się dziś dokładnie w takim miejscu.
Jeden punkt zdobyty w siedmiu ostatnich spotkaniach sprawił, że zamykamy ligową tabelę. Strata do bezpiecznej pozycji nadal nie jest jednak ogromna, dlatego sezon wciąż pozostaje otwarty. Problem polega na tym, że margines błędu praktycznie już nie istnieje. Cztery ostatnie kolejki będą bardziej walką o przetrwanie niż zwykłym dogrywaniem sezonu.
Najbliższym przystankiem na tej trudnej drodze będą Świętochłowice. Concordia zmierzy się tam ze Śląskiem, który również nie może jeszcze spać spokojnie. Gospodarze mają niewielką przewagę nad strefą spadkową i dobrze wiedzą, że zwycięstwo pozwoliłoby im złapać bardzo potrzebny oddech przed końcówką rozgrywek. Dla obu zespołów będzie to spotkanie, w którym stawką jest coś więcej niż tylko trzy punkty.
Wszyscy chcielibyśmy jak najszybciej zamknąć temat ostatniego wyjazdu do Sosnowca. Blamaż z rezerwami Zagłębia była jednym z najboleśniejszych momentów sezonu i trudno znaleźć dla niej jakiekolwiek usprawiedliwienie. Rozpamiętywanie tamtej katastrofy nie ma jednak większego sensu. Liga nie zatrzymuje się ani na chwilę. Teraz liczy się wyłącznie to, co wydarzy się w czterech ostatnich kolejkach.
Jesienny mecz ze Śląskiem Świętochłowice był jednym z tych spotkań, po których długo jeszcze dyskutuje się na trybunach. Concordia rozpoczęła tamto starcie kapitalnie. Szybkie dwubramkowe prowadzenie, odpowiedź rywala, a później trzeci gol i pełna kontrola nad wydarzeniami na boisku dawały poczucie, że zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki. Końcówka zamieniła się jednak w chaos, a piłkarze Śląska wykorzystali moment słabości i doprowadzili do remisu w okolicznościach, które do dziś budzą w nas spory niedosyt.
Tamten mecz pokazał jednak coś jeszcze. Śląsk jest zespołem, który nawet w trudnych momentach potrafi wrócić do gry i bardzo długo pozostaje niewygodny dla rywala. Musimy mieć tego świadomość, bo każdy błąd może kosztować znacznie więcej niż tylko utratę punktów.
Sytuacja kadrowa w naszym zespole wygląda obecnie nieco lepiej niż jeszcze tydzień temu, choć nadal trudno mówić o pełnym komforcie. Kontuzje, kartki i problemy zdrowotne przez wiele tygodni mocno ograniczały możliwości zespołu, ale na finiszu sezonu nikt nie będzie już szukał usprawiedliwień.
Przed Concordią cztery mecze, które zdecydują o wszystkim. W takich momentach futbol często przestaje być wyłącznie grą taktyki czy jakości piłkarskiej. Coraz większą rolę zaczynają odgrywać nerwy, charakter i umiejętność funkcjonowania pod presją, która z każdą kolejką staje się coraz cięższa.
