Trudno pisać o tym spotkaniu bez emocji. Concordia Knurów wraca z Krzepic bez punktów po meczu, który długo układał się po naszej myśli, a ostatecznie został rozstrzygnięty decyzjami sędziowskimi, budzącymi ogromne wątpliwości.
Spotkanie od początku było wyrównane. Gospodarze próbowali zagrozić po akcjach Niedzielskiego i Molisa, ale między słupkami pewnie spisywał się Szymajda. Concordia odpowiedziała szybkimi kontrami. Żylski napędzał akcje skrzydłem, Kocur próbował wykończenia, a Spórna kilkukrotnie był o krok od wpisania się na listę strzelców. Piłka jednak nie chciała wpaść do siatki.
Z czasem to nasz zespół przejmował inicjatywę. Winiarczyk, Guzera i Żylski stworzyli jedną z najładniejszych akcji pierwszej połowy, ale i tym razem zabrakło skutecznego wykończenia. Do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis, choć to Concordia sprawiała lepsze wrażenie.
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Concordia atakowała, Liswarta odpowiadała pojedynczymi próbami z dystansu. Największe emocje przyniósł fragment, w którym Stryczek dośrodkował, Kocur odegrał w pole karne, a Spórna w dogodnej sytuacji nie trafił do bramki. Chwilę później Podolski próbował z dystansu, ale bez efektu.
W końcu przyszła nagroda. Szewczyk zdecydował się na dośrodkowanie z rzutu wolnego z połowy boiska. Piłka minęła wszystkich, niespodziewanie odbiła się od murawy i zaskoczyła bramkarza gospodarzy. Concordia objęła prowadzenie i w pełni na nie zasłużyła.
Niestety, końcówka meczu przyniosła scenariusz, który trudno zaakceptować. Najpierw po rzucie rożnym do wyrównania doprowadził Cyfert, który najwyżej wyskoczył w polu karnym. Gospodarze złapali wiatr w żagle, ale Concordia wciąż szukała swojej szansy. Kocur uderzał z dystansu, Szewczyk był blisko po stałym fragmencie gry, jednak wynik się nie zmieniał.
Decydujące wydarzenia rozegrały się w doliczonym czasie gry. Szewczyk został ukarany czerwoną kartką po interwencji przy Cyfercie. Co istotne, decyzja zapadła po sygnale sędziego liniowego, podczas gdy arbiter główny nie miał pełnego obrazu sytuacji. Wzbudziło to ogromne zdziwienie nie tylko wśród naszych zawodników, ale także gospodarzy.
Liswarta otrzymała rzut karny. Do piłki podszedł Mońka i mimo że Szymajda wyczuł intencje strzelca, nie był w stanie skutecznie interweniować. Tym samym trzy punkty zostały w Krzepicach.
Nie zamierzamy uciekać od odpowiedzialności za własną nieskuteczność, bo sytuacje były i można było zamknąć ten mecz wcześniej. Jednocześnie trudno przejść obojętnie obok decyzji, które w końcówce miały bezpośredni wpływ na wynik. Poczucie niesprawiedliwości jest ogromne, a same przeprosiny nie zmienią sytuacji w tabeli.
Concordia zamyka ligową stawkę, ale ten zespół pokazał dziś charakter i jakość, która daje nadzieję. W trudnym momencie trzeba trzymać się razem. Bo Concordia to coś więcej niż wyniki. To ludzie, którzy nie zamierzają się poddać.
Liswarta Krzepice – Concordia Knurów 2:1 (0:0)
0:1 – Szewczyk 61′
1:1 – Cyfert 76′
2:1 – Mońka 90′ (karny)
Liswarta: Jaskuła – Korczak, Podolski, Sitek, Cyfert – Wilk (77′ Ulatowski), Niedzielski, Paruzel (64′ Weżgowiec), Gołda (60′ Słabosz), Mońka – Molis.
Rezerwowi: Krzemiński, Idasz, Macoch, Garczarek.
Concordia: Szymajda – Stryczek, Mikulski (46′ Szewczyk), Dymnicki, Winiarczyk – Jankowski (57′ Nadolski), Guzera (66′ Latko), Jakubowski (86′ Bociek), Spórna, Kocur – Żylski (90′ Geisler).
Rezerwowi: Konopiński, Ilnicki.
Żółte kartki: Molis, Weżgowiec (Liswarta) – Jakubowski, Guzera, Dymnicki (Concordia).
Czerwona kartka: Szewczyk (90′ Concordia, za faul).
