Następny mecz: Jedność 32 Przyszowice vs Concordia Knurów
00d. 00godz. 00min. 00sek.
Watermark

MECZE

Coraz bliżej przepaści

30 maja 2026 Ariel Wojdowski

Przed meczem wiedzieliśmy, że margines błędu praktycznie nie istnieje. Pojedynek z Pilicą Koniecpol był dla nas jednym z tych spotkań, które po prostu trzeba było wygrać. Nie było kalkulacji, nie było miejsca na oglądanie się na innych. Było tylko jedno zadanie – zdobyć trzy punkty i przedłużyć nadzieje na utrzymanie. Dzisiaj jesteśmy zmuszeni napisać coś zupełnie innego.

Przegraliśmy 0:2 i znaleźliśmy się w położeniu, z którego bardzo trudno będzie się wydostać. Matematyka jeszcze nas nie skreśla, ale rzeczywistość jest brutalna. Zamykamy ligową tabelę i potrzebujemy już nie tylko własnych zwycięstw, ale również korzystnych wyników na innych boiskach. Potrzebujemy cudu.

Paradoks tego spotkania polega na tym, że przez długie momenty nie wyglądaliśmy jak zespół, który powinien przegrać. Stworzyliśmy ogromną liczbę sytuacji bramkowych. Być może największą w całym sezonie. Problem w tym, że piłka nożna nie nagradza za liczbę okazji, lecz za ich wykorzystanie.

Pierwszy cios otrzymaliśmy już na początku meczu. Kożuch przedarł się przez naszą defensywę i precyzyjnym strzałem wyprowadził Pilicę na prowadzenie. Zamiast jednak spuścić głowy, ruszyliśmy do odrabiania strat.

Najbliżej wyrównania byliśmy po akcji Stryczka i Kocura. Piłka trafiła pod nogi Spórny, a jego uderzenie zatrzymało się jedynie na słupku. Chwilę później ten sam zawodnik próbował zaskoczyć bramkarza strzałem z dystansu, ale futbolówka minęła bramkę. Swoich szans szukał również Nadolski, jednak albo brakowało precyzji, albo na posterunku był golkiper gości.

Pilica nie stwarzała wielu sytuacji, ale kiedy już dochodziła do głosu, potrafiła być bardzo konkretna. Po rzucie wolnym świetną interwencją popisał się Szymajda, ratując nas przed utratą kolejnego gola. Wydawało się, że do przerwy pozostaniemy w grze przy jednobramkowej stracie.

Niestety, tuż przed zejściem do szatni wydarzył się moment, który ustawił całe spotkanie. Fatalny błąd naszego bramkarza wykorzystał Płatek, który z bliskiej odległości skierował ją do siatki. Zamiast jednego gola straty i nadziei na odwrócenie losów meczu, do szatni schodziliśmy przegrywając już dwoma golami.

Po przerwie obraz gry właściwie się nie zmienił. Nadal atakowaliśmy, nadal próbowaliśmy wrócić do meczu i nadal brakowało nam skuteczności.

Żylski po podaniu Spórny uderzył obok słupka. Sam Spórna ponownie próbował z dystansu, lecz bramkarz Pilicy nie dał się zaskoczyć. Po rzucie rożnym Orylskiego doskonałą okazję miał Nowak, jednak jego strzał głową minimalnie minął bramkę.

Minuty płynęły, a my coraz bardziej wpadaliśmy w pułapkę własnej nieskuteczności. Goście cofnęli się i cierpliwie czekali na nasze błędy, a my raz po raz podchodziliśmy pod ich pole karne. Nowak zmusił bramkarza do trudnej interwencji mocnym strzałem z dystansu, a Kocur próbował głową. W końcówce Orylski i Jankowski przeprowadzili składną akcję, po której piłka przeleciała tuż nad poprzeczką.

I właśnie tak wyglądał cały ten mecz. My atakowaliśmy, my stwarzaliśmy sytuacje, my mieliśmy swoje momenty, ale to Pilica zdobywała bramki i wywiozła z Knurowa trzy punkty.

Trudno nie mieć pretensji przede wszystkim do samych siebie. W tak ważnym meczu nie można stworzyć tylu okazji i nie wykorzystać żadnej. Nie można pozwolić sobie na błędy, które kończą się stratą goli. Nie można liczyć na utrzymanie, jeśli piłka po raz kolejny nie chce znaleźć drogi do siatki.

To boli tym bardziej, że ambicji, zaangażowania i walki nie można nam odmówić. Do ostatnich minut próbowaliśmy odwrócić losy spotkania. Walczyliśmy o każdą piłkę i szukaliśmy choćby jednego trafienia, które mogłoby dać impuls do pościgu. Nie znaleźliśmy go…

Dzisiaj musimy spojrzeć prawdzie w oczy. Nasza sytuacja jest bardzo trudna. Znacznie trudniejsza niż jeszcze kilka tygodni temu. Nadal jednak pozostały mecze do rozegrania i dopóki istnieje choćby cień szansy, będziemy walczyć.

Bo jeśli mamy spaść, to dopiero wtedy, gdy matematyka odbierze nam ostatni argument do wiary. Na razie pozostaje nadzieja. Coraz mniejsza, coraz bardziej krucha, ale wciąż żywa.

Concordia Knurów – Pilica Koniecpol 0:2 (0:2)
0:1 – Kożuch 6′
0:2 – Płatek 44′

Concordia: Szymajda – Stryczek, Bociek (33′ Nowak), Mikulski (75′ Latko), Winiarczyk – Kocur, Jakubowski (86′ Geisler), Spórna, Gryglak (62′ Orylski), Żylski – Nadolski (62′ Jankowski).

Rezerwowi: Konopiński, Ilnicki, Dymnicki, Geisler.

Pilica: Wróbel – D. Kowalski, Woszczyna, Przybyła – Winckowicz, Woszczyna, Żakowski (46′ Samek), Sztymala, Płatek (46′ Teperski) – El Kessouati (78′ Wochnik), Kożuch (81′ Leśniak).

Rezerwowi: Frukacz, Derejczyk, M.Kowalski, Wasilewski.

Żółte kartki: Mikulski (Concordia) – Płatek (Pilica).

Wyślij Wiadomość

Adresat: ...