Efektowne zwycięstwo w Paniówkach już za nami. Pięć strzelonych goli, czyste konto i bardzo dobra odpowiedź na wcześniejszą porażkę. Teraz jednak nie ma już czego rozpamiętywać. Przed nami kolejne dziewięćdziesiąt minut, kolejny rywal i kolejny mecz, w którym trzeba będzie swoją pozycję na szczycie tabeli potwierdzić na boisku.
Dzisiaj o godzinie 15:00 przed własną publicznością zmierzymy się z Carbo Gliwice. Beniaminek przyjedzie do Knurowa z jasnym celem: opuszczenie strefy spadkowej. Gliwiczanie mają na koncie siedem punktów i tracą zaledwie dwa „oczka” do bezpiecznej pozycji, dlatego każdy kolejna zdobycz może mieć dla nich ogromne znaczenie.
Carbo to jednak nie jest klub, który swoją historię zaczął pisać wczoraj. Gliwicki zespół powstał w 1946 roku, początkowo jako Górnik Gliwice, pod opieką Kopalni Węgla Kamiennego „Gliwice”. Przez lata klub był ważnym elementem sportowego krajobrazu miasta, a jego piłkarze potrafili rywalizować znacznie wyżej niż na obecnym poziomie.
Carbo trzykrotnie meldowało się w III lidze ogólnopolskiej. Pierwszy awans nastąpił w sezonie 1983/1984, gdy drużynę prowadził legendarny obrońca Górnika Zabrze Stanisław Oślizło. Do tego poziomu gliwiczanie wracali jeszcze w 1995 i 2002 roku. Szczególnie pamiętny był ten ostatni awans, wywalczony bez porażki w IV lidze. Wówczas aż 32 gole zdobył Adam Piechocki.
Klub może pochwalić się również zawodnikami, którzy zapisali się w historii polskiej piłki. To właśnie w Carbo swoją poważniejszą przygodę z futbolem rozpoczynał Waldemar Matysik, który do gliwickiego klubu trafił z Orła Stanica. Później został reprezentantem Polski i sięgnął z kadrą po brązowy medal mistrzostw świata w 1982 roku. W Carbo pierwsze piłkarskie kroki stawiał także Krzysztof Maciejewski, który później występował w GKS-ie Katowice i reprezentacji Polski.
Dzisiaj Carbo funkcjonuje już w zupełnie innych realiach, ale ambicji z pewnością mu nie brakuje. W poprzednim sezonie gliwiczanie wygrali zabrzańską Klasę A i wraz z Walką Zabrze zameldowali się na poziomie III ligi śląskiej.
Tabela może sugerować, że to jesteśmy zdecydowanym faworytem, ale takie mecze często mają własną logikę. Carbo nie przyjedzie do Knurowa po to, by podziwiać lidera. Przyjedzie poszukać swojej szansy i sprawić niespodziankę.
My z kolei musimy zrobić dokładnie to, co mówi się przed każdym spotkaniem, ale co później trzeba jeszcze udowodnić na murawie. Nie zlekceważyć przeciwnika. Nie patrzeć na jego miejsce w tabeli. Wykonać założenia sztabu i konsekwentnie pracować od pierwszej do ostatniej minuty.
W Paniówkach pokazaliśmy, że potrafimy być skuteczni. Teraz potrzebujemy kolejnego kompletnego występu. Jeśli skuteczność pozostanie po naszej stronie, defensywa ponownie stworzy monolit, a pomocnicy znajdą sposób na rozmontowanie gliwickiej defensywy, będziemy mieli argumenty, by sięgnąć po kolejne trzy punkty, ale najpierw trzeba o nie powalczyć.

